Popieprzenie z popapraniem.
Czasu nie mam na nic kompletnie ale w końcu muszę zrobić ten wpis bo od niedzieli za mną chodzi. I to taka kwintesencja mojego popaprania. TL;DR: o tym popieprzeniu poniżej części zdjęciowej 😉 ~~~ Jako Grinch wspominałam, że nie cierpię okresu świąteczno - noworocznego. Planowałam po krótkiej obiadokolacji wigilijnej zawinąć się do domu i poświęcić to wolne na ogarnięcie różnych rzeczy, w tym m.in. kontynuować porządki - jak to ja nazywam - "przedśmiertne" 😉 (czyli minimalizm, do którego uparcie dążę), pogadać z chatem GPT o diecie i sporcie, aby mi powyliczał co nieco, itp. Plus ogarnąć melinę w kuchni, bo choć ostatnio pozbyłam się wielkiej torby różnych kuchennych rzeczy i doprowadziłam kuchnię do takiego stanu ogarnięcia jakiego już dawno nie pamiętam - wystarczyło parę dni abym zrobiła jeszcze większą melinę niż przed... jestem totalna patusiara! 🙈😭 ~~~ I jak się okazuje nie tylko kuchenna. Bo zamiast tego wszystkiego zabrałam się za... dzierganie. Miałam spo...