Posty

Wyświetlanie postów z grudzień, 2025

Popieprzenie z popapraniem.

Obraz
  Czasu nie mam na nic kompletnie ale w końcu muszę zrobić ten wpis bo od niedzieli za mną chodzi. I to taka kwintesencja mojego popaprania. TL;DR: o tym popieprzeniu poniżej części zdjęciowej 😉 ~~~ Jako Grinch wspominałam, że nie cierpię okresu świąteczno - noworocznego.  Planowałam po krótkiej obiadokolacji wigilijnej zawinąć się do domu i poświęcić to wolne na ogarnięcie różnych rzeczy, w tym m.in. kontynuować porządki - jak to ja nazywam - "przedśmiertne" 😉 (czyli minimalizm, do którego uparcie dążę), pogadać z chatem GPT o diecie i sporcie, aby mi powyliczał co nieco, itp. Plus ogarnąć melinę w kuchni, bo choć ostatnio pozbyłam się wielkiej torby różnych kuchennych rzeczy i doprowadziłam kuchnię do takiego stanu ogarnięcia jakiego już dawno nie pamiętam - wystarczyło parę dni abym zrobiła jeszcze większą melinę niż przed... jestem totalna patusiara! 🙈😭 ~~~ I jak się okazuje nie tylko kuchenna.  Bo zamiast tego wszystkiego zabrałam się za... dzierganie. Miałam spo...

Grinch. Rekonwalescentka.

Obraz
  Od niepamiętnych czasów jestem Grinch. Pozostałości po świętach za czasów mieszkania z rodzicami, gdzie wszystko było robione w dwa dni przed świętami, bo musiało być na świeżo, więc totalny p.i.e.r.d.o.l.n.i.k. na chacie, jeden wielki nerwowy krzyk, wyzwiska i ogólne darcie, po których jakoś nie umiałam się przestawić i przejść gładko do wigilijnej zgody. ~~~~ Zresztą, z tego samego powodu nienawidzę robić zakupów w sobotę. Za młodu odwieczna musztra poranna i wyścigi po ładne warzywa. I darcie o 9:00, że pół dnia minęło.  Dlatego w dorosłym życiu chodziłam na zakupy w niedzielę: oprócz tego powodu co wyżej o wiele mniej ludzi (dożywotnio zaprogramowanych na poranny / sobotni pościg), co mnie też masakrycznie przebodźcowuje.  Obecnie dramat, bo jak niedziele nieczynne to w sobotę późnym popołudniem - półki puste. [W tym momencie nie mogę nie wspomnieć o naszej byłej współpracownicy, która jako prawdziwa chrześcijanka, siedząca w pierwszych ławkach w kościele pierwsza b...

Wilma ❤️

 Byłam dziś z moją kotką Wilmą (którą na co dzień nazywam Lula, Lusia, Lunia) u onkolożki.  Jak zrobiło się zimno jej zęby stały się bardzo wrażliwe na zimną wodę z fontanny.  To była turbo szybka akcja: umówienie na echo serca i badania krwi - czyli pakiet przed zabiegiem czyszczenia/usuwania zębów. Chciałam od razu usg, ale to za dużo na jeden raz dla zwierzaka.  Z sercem wyszło wszystko w porządku, co wetka skwitowała, że mam niebywałe szczęście, ponieważ ragdolle są obciążone genetycznie i bardzo często problemy z sercem. U niej nic a ma już ponad 15 lat. Miała robiony pomiar ciśnienia, wyszło na granicy, ale no sorry! 12 h bez jedzenia, więc i mało spała z głodu, była już na maksa wnerwiona, do tego to echo 40 minut... ja bym miała ciśnienie 200... postanowiłam przyjść na pomiar, kiedy jest najedzona i wyspana, i nie ma żadnych innych badań. ~~~~ Miałam już umówiony termin u kociego dentysty i w międzyczasie zrobiłam kontrolne usg jamy brzusznej. Wetka wyjątkowo...

AI, Chat GPT.

Dziś mnie naszło aby poruszyć temat AI.  Jak już wspomniałam boomer jestem, ale jakoś do tej pory uważałam, że taki jeszcze powiedzmy "przejściowy". Oczywiście dla magików IT to już totalny, wiadomo 😅 ale mimo, iż baaardzo chciałabym umieć w tę magię to niestety język programowania dla mnie jak klingoński. W pracy mam obecnie ksywę Excellent, głównie z powodu mojego zamiłowania do excela 😉 Ma to podłoże totalnie w ADHD, ponieważ nuda mnie wykańcza, a powtarzalne zadania są śmiertelnie nudne, więc nieustannie dążę do optymalizacji tych zadań i excel mi to turbo umożliwia. Jeśli istnieje sposób na zrobienie powtarzalnej czynności za mnie - to ja muszę go znać 😁 Jakiś czas temu zrobiłam kurs z makr, zachwycona tym co dzięki nim można, ale nie mam czasu się z nimi pobawić, więc nie wykorzystuję i mam ból doopy.  W międzyczasie została udostępniona masom AI. I zaczęła pisać nam makra.  I tu wjeżdża moje boomerstwo: nie mam do dnia dzisiejszego nawyku korzystania z AI 🙈 ~~~...

Pierwszy post.

 Cześć. Założyłam bloga w związku z zamknięciem pamiętników na pewnym portalu.  Miałam dość długą przerwę i planowałam wrócić, ale jak się okazało nie mam już do czego 😉 Pierwszy wpis powinien być chyba jakiś zapoznawczy, czy coś. Dziś wybieram "czy coś" bo cały tydzień w drodze do pracy układałam w głowie co w nim umieszczę. A teraz pustka.  Może tylko zaznaczę, że boomer jestem, więc nie wiem jak prowadzić bloga, po prostu chcę mieć miejsce, gdzie mogę sobie pisać żalposty, wqrwposty, ale i takie zwyczajne, nudne o niczym.  Plus mam umysł analityczny, nie umiem w pisanie stylistyczne, więc p.r.z.y.p.i.e.r.d.o.l.k.i w tym kierunku naprawdę nic nie dadzą i zapewniam nie zmienią 😉 ~~~~ Aa, no i oczywiście mam wspomniane w tytule bloga ADHD, zdiagnozowane w wieku 44 lat.  I tak, wiem, wiem: teraz wszyscy mają diagnozy jako usprawiedliwienie swojego nieogaru, lekarze przepisują tabsy jak cukierki, wszyscy robią coming out, adhdowcy wyskakują z lodówek, rzyg@amy t...