Posty

Czasami ideałem jest brak ideału :) ADH(ack)D.

Obraz
 Piszę ostatnio dość często, ponieważ (milionowy raz :D) chciałabym wrócić do regularnego pisywania w ramach oczyszczania głowy :) coś na zasadzie pisania ekspresywnego. Tym bardziej, że ten blog to mam wrażenie bardziej anonimowy i kameralny niż Vitka! [Na początku oczywiście - przeglądając te blogowe statystyki - myślałam, że mam czytelników na prawie każdym kontynencie :D "oho, pewnie Polonia" kminiłam :D ale Chat GPT mnie naprostował, że to głównie boty, zapytania przeglądarkowe, itp. ;)] Dodatkowy plus pisania często: zapewne wpisy będą krótsze, więc mniej czasu zajmie ich tworzenie: nie będę musiała pisać przez tydzień konspektu :D aby pół soboty spędzić na ogarnięciu wszystkiego. Łatwości w spisywaniu myśli nie mam, ale też - choć jak wiadomo jestem fanką AI - nie zamierzam wrzucać moich tekstów do edycji, redagowania, itp. ponieważ... NIE. kurde :D  Nie prowadzę tego bloga dla zasięgów, czy też dla zysku, więc to jedno chcę zachować jako "moje" - jak to mama...

Zajęcia dla seniorów ;)

 Wpis na szybko (fotki przechodzą znowu na weekend :D) Niestety dzisiaj w pracy kolano dawało mi się we znaki, chociaż nic nie dźwigałam. W sensie zapakowałam lapcia, plecak i jedzenie do wózka na zakupy, i wiadomo musiałam ten wózek znieść z 4 piętra, ale potem już tylko ciągnęłam. Cały czas odczuwałam je siedząc i stwierdziłam, że potrzebuję koniecznie podnóżka pod biurko.  Od momentu nabycia bieżni miałam na liście zakupowej silikonowy smar z 4Fizjo, więc postanowiłam poszukać u nich jakichś podnóżków. Wzięłam taki z ruchomymi stopami, z regulacją kąta nachylenia i strefą do masażu ;) Przy okazji wzięłam motylek do ćwiczenia ud i mięśni dna miednicy z licznikiem powtórzeń (!) genialny gadżet ten licznik! Ja podczas swoich ćwiczeń mięśni dna miednicy tak się mocno skupiam na prawidłowym ich wykonaniu, że nigdy nie wiem ile już tego zrobiłam :D  ~~~~ A po po pracy mama mnie pyta czy nie chciałabym z nią chodzić na zajęcia dla seniorów :D we wtorki i czwartki na 18:30, ch...

Kuchenne rozkminy. Air fryer.

Siadłam dzisiaj do wybrania zdjęć i się poddałam :D  Ileż można trzaskać ujęć jednego i tego samego?! okazuje się, że męcząco wiele!  Ten sam widok, ale tu inny układ chmur, tam mgła, tu inne światło... omg!  Nie mam na to sił ;)  A najgorsze, że te zdjęcia w ogóle nie oddają tego uroku! ~~~~ Dziś poleciałam do rodziców po swój wózek na zakupy, który zostawiłam u nich tydzień temu jak podlewałam kwiaty, ponieważ szłam prosto od nich do lekarza z nogą.  I zorientowałam się, że zapomniałam o dwóch kwiatach ustawionych na górnych półkach... i pół paprotki suszka 🙈 jprdle, jak ja się nie nadaję do kwiatów!  Tata jeszcze mi opisał, które zwykłą wodą, które z odżywką, czy lać normlanie górą czy do podstawki. Miałam tylko podlać zgodnie z instrukcją i nie pominąć żadnego, który wymagał podlania! Trzy razy obchodziłam mieszkanie upewniając się, że wszystkie podlałam! A dziś patrzę na ścianę i... nie wierzę... jakim cudem ich nie widziałam?? ehh. Rodzice kwiatów ma...

PESELoza. Bez przebaczenia ;)

Obraz
  Nie ogarniam już co się dzieje...  To jest nie do uwierzenia jak w pewnym wieku człowiek zaczyna się sypać jeśli nie zadba o zdrowe odżywianie i sport! Jestem przekonana, że to właśnie z powodu mojej otyłości obecne dolegliwości. ~~~~ Jak już wspominałam w ubiegłym tygodniu byłam sama w biurze. Jedna koleżanka na zdalnej z powodu chorego dziecka, druga na urlopie.  Nie wiem nawet kiedy mi ten tydzień zleciał!  Tyle się różnych rzeczy działo, że nawet nie zauważyłam jak zaczęło mnie boleć kolano a właściwie pod kolanem i z boku. Jakoś od środy-czwartku. W piątek gdy wstałam do klienta to normalnie zaczęłam już kuleć. A totalnie nie pamiętałam abym miała jakikolwiek uraz, walnięcie w to kolano, nic! A wiadomo akurat okolice kolana bardzo wrażliwe, więc raczej zwróciłabym uwagę gdybym o coś przywaliła. ~~~~ W sobotę już ledwo chodziłam, w nocy jak się przekręcałam czułam jak boli, więc nasmarowałam kolano maścią z diclofenakiem i postanowiłam zapytać Chata GPT co to m...

Niezdarność. Keto. Nieogar.

Dzisiaj taki wpis na szybko. Się byłam wkurzyłam dzisiaj na swoją niezdarność ;) Nie wiem jakim cudem to się zadziewa ale ciągle się o coś obijam. Dziś na ten przykład wyebałam się w pracy na framugę drzwi przedramieniem co poskutkowało wyrwaniem CGM... całe szczęście, że już tylko 1,5 dnia jego ważności zostało bo inaczej bym się ostro wnerwiła! Ale nie zdążyłam przetestować śniadania z marchewką. [Przy okazji przypomniało mi się, że w Szczyrku, od przyjazdu do hotelu w czwartek po południu do piątkowej imprezy wieczornej nabawiłam się siniaków na każdej ręce od klamek i każdej nodze od stolika... Wyglądałam jak ofiara przemocy domowej... Dobrze, że miałam tiulowe rękawki do łokci i długi tiul do kostek.] ~~~~ Mam co prawda jeszcze jednen CGM ale postanowiłam, że założę jak już koleżanka skończy urlopowanie i nie będę musiała tyle wychodzić z biura w ciągu dnia ;) Czyli pewnie najszybciej w grudniu, bo w listopadzie też ma 2 tygodnie urlopu. I w sumie fajnie będzie sprawdzić po czasie...

AKTUALIZACJA.

  Byłam z Wilmą na RTG, chirurg dentystyczny powiedział, że wszystko ok, implant przyjął się bardzo dobrze.  Wilma nie miała wycinanych resztek szwów, bo powiedział, że to kwestia dni jak odpadną a gdyby teraz zaczął ciąć to może krwawić i zabawa się znowu zacznie z zabliźnianiem. Ma niestety sporo blizn, które jej będą jeszcze przeszkadzać do czasu aż się rozejdą nieco. A że Wilma jak to nazwał "wrażliwa księżniczka" ;) to będzie dłużej odczuwała niewygodę.  I to widać, nawet przy wylizywaniu, a o ciumkaniu tasiemek to długo myślę możemy zapomnieć. Miałam z tego tytułu wyrzuty sumienia, czy ja jej dożywotnio nie załatwiłam drugiego dyskomfortu, ale ona kilka razy dziennie przychodzi do mnie, opiera się o rękę, nogę, czy brzuch i mruczy. Przed zabiegiem robiła to bardzo rzadko. Do tego często widzę jak leży kołami do góry. I po jedzeniu czy wylizywaniu praktycznie nie reaguje wcale. ~~~~ No ale póki co Wilma nadal uwala mi mieszkanie ;) nadal też siebie uwala, codziennie ...

No wiadomo, że znów o Wilmie ;) :D

  Niesamowite jaka poprawa! Dziś wróciłam z pracy szybciej, dwa kociszcza przy drzwiach wygłodniałe ;) miski wylizane do dna! Koniecznie muszę im zostawiać więcej, wcześniej dojadały chrupki, ale teraz w ciągu dnia Blusio też ma na nie ban, więc w końcu zasadził się na mokrą. Dołożyłam Wilmie świeżej karmy, szuflowała aż miło! 3 razy w odstępach czasu i ani razu nie reagowała! Szok normalnie! Blusio dostał swoje chrupy ;) Tak bym chciała go też przestawić na mokrą karmę! Może jak właśnie teraz nie będzie miał wyjścia gdy będę 9 h poza domem, to się przestawi ;) Wilma oczywiście niestrudzenie krąży w kuchni w poszukiwaniu chrupek ;) czy przypadkiem jakaś spadła na podłogę :D w sypialni waruje przy szafce, w której mam schowaną miskę dla Blusia na 4:00 rano :D  W ogóle niesamowicie się dziś już ożywiła!  Lata za mną wszędzie, a jak sobie klapnie to jest taka spokojna! Myślę, że ten preparat na nadżerkę językiem sobie rozprowadza po paszczy i on ogólnie działa jej miejscowo ...