Posty

7 tydzień. Dobry dzień.

  Dziś szłam do pracy z wózkiem na zakupy, ponieważ postanowiłam wziąć od razu dwa słoiki litrowe z mięsem mielonym, plus warzywa na patelnię i słoik ogórków kiszonych. Włożyłam też do niej plecak z lapciem.  I normalnie zszokowało mnie jak o wiele lepiej dzisiaj się czułam przez cały dzień.  Zdecydowanie mniejszy miałam dyskomfort podczas siedzenia, jak i po pracy nie musiałam od razu się położyć. No i niestety ale moje ciało jasno mi daje do zrozumienia, że jeszcze nie jest to moment na dźwiganie.  Postanowiłam jednak dłużej jeździć z wózkiem do pracy. Ostatecznie i tak przecież funduję organizmowi o wiele więcej siedzenia w lekkim pochyle do przodu przy biurku, więc niech się najpierw do tego zaadaptuje a dopiero potem dołożę ciężar.  Bo wczoraj już byłam serio załamana tym mocnym dyskomfortem: takie dojechanie w robocie a po pracy zero sił i leżenie... No bez sensu totalnie, skoro wózek na kółkach załatwia sprawę i odzyskuję siłę i życie po pracy ;) ~~~~ Ale...

Dzień 48. Powrót do pracy.

  Powrót do pracy zaczęłam oczywiście od spóźnienia ;)  I wcale nie przez zaspanie, bo wstałam jakoś przed szóstą, ale z nadmiaru czasu ;) Już zapomniałam ile co mi zajmuje i się przeliczyłam. Ogólnie to było dla mnie tak dramatycznie ciężkie: że wszystko musiałam sobie dzień wcześniej przygotować ;) matko jaki to luksus nie musieć nic robić do przodu w stresie. ~~~~ Wczoraj ogólnie dzień miałam dreptany po lekarzach.  Najpierw do rodzinnego po zakończenie leczenia. Gdy przypomniał sobie czytając wypis co ja miałam robione powiedział: i po tym wszystkim co pani tu miała już chce wracać do pracy? ja bym wypisał zwolnienie dalej. Powiedziałam, że wolałabym już wrócić i pomału nadrabiać niż potem znowu się przeciążyć pracując po godzinach. Potem medycyna pracy. W sumie z dojściem do i z pracy zrobiłam 14 tys. kroków. Plus siedzenie, krótkie (bo często chodziłam w kółko) ale jednak, na plastikowych twardych siedzeniach w poczekalniach i zrobiło swoje. Jak wróciłam weszłam do ...

Dzień 45. To i owo.

  Pół tygodnia minęło mi nie wiem kiedy... W środę minęło 6 tygodni od operacji, tego dnia byłam też umówiona do fizjoterapeutki uroginekologicznej zgodnie z zaleceniami ze szpitala. Umawiałam się jakoś miesiąc wcześniej, więc na 17:00 bo myślałam, że już będę pracować.  Dzień wcześniej babeczka zadzwoniła, czy mogę być jednak szybciej i przeniosła wizytę na 13:20. Jakoś po 12:00 dzwonią do mnie z kliniki czy dałabym radę już przyjść, bo komuś się auto rozkraczyło i nie przyjedzie. Spoko, ale ja do nich mam pół godziny pieszo ;)  I mam wrażenie, że od tego czasu działam już na turbo speedzie ;)  ~~~~ Wizyta super, babeczka wszystko genialnie wyjaśniła na modelu, że gdy jest macica to pęcherz się o nią opiera, obecnie istnieje ryzyko, ze grawitacja będzie go wypychać i może być z czasem nietrzymanie moczu po paru latach, dlatego konieczne jest ćwiczenie mięśni dna miednicy. U mnie na razie nie wypada: sprawdziła podczas symulowanego kaszlu w różnych pozycjach. Zaczyna...

Dzień 41.

  Jakoś ogarnęłam te ciuchy zimowe.  Ciężko mi się dzisiaj spało, pewnie dlatego, że wczoraj był dzień zmiany plastra i przeszłam z plastra estrogenowego i tabsów progesteronowych na plastry estrogen + progesteron. Estrogenu ta sama dawka, ale tabsy to syntetyczny progesteron to działa inaczej jak ten naturalny w plastrach.  W końcu jakoś koło 6:00 się poddałam i wstałam.  Wypiłam kawę i zabrałam się za te ciuchy. Poza sezonowe zamykam zawsze w worki próżniowo. Przejrzałam też sobie moje całoroczne sportowe ciuchy do ćwiczeń w domu.  Letnie ciuchy na razie zostały w worku. ~~~~ A wczoraj wieczorem przy serialu ogarnęłam kurtki. Te poza sezonowe też zamykam próżniowo w worki.  Następnym razem jak będę robiła podmiankę to sobie ponumeruję worki i zrobię zdjęcia kurtek, które są w jakim worku, bo co ja się wczoraj naprzerzucałam, ehh. Bo oczywiście nie we wszystkie w tę wiosnę wejdę i nie wszystkie chciałam wyjąć, ale nie mogłam poznać, które to.  I muszę...

Dzień 39. Załamka.

  Nie mogę wyjść z syfu... normalnie szok, co się dzieje.  No dobra, coś tam zrobiłam, ale to kropla w morzu!  Nie wiem jakim cudem się tak zasyfiłam 🙈🙈🙈  ~~~~ Przeraża mnie ilość różnych rzeczy, które są wyjęte i wymagają ponownego włożenia.  Tabsy na ADHD coś słabo działają, bo sprzątam tak samo chaotycznie jak bez nich 🙈🙈🙈  Jakaś masakra. Cały dzień się snuję, od jednej rzeczy do drugiej.  To trochę w kuchni, potem w łazience, potem w sypialni, potem znowu w kuchni, potem w przedpokoju...  Odkładam gumki do włosów do koszyka w łazience - robię porządek we wszystkich koszykach, bo to kurwa teraz najważniejsze... przy syfie w chacie porządek w koszykach akurat ma znaczenie... 🤦‍♀️ I tak z każdą rzeczą. Załamkę mam.  ~~~~ A jeszcze nie doszłam do ciuchów, muszę pochować zimowe.  Znowu mnie wkurza, że mam tyle tego wszystkiego!  Napisałam ChatowiGPT, że najchętniej bym to wszystko wypierdoliła w pisssdu bo jak znam życie za pa...

10 przykazań 😁💛

  Zapomniałam o tym wspomnieć, ale to i tak zasługuje na osoby wpis :D Alex mi przygotował 10 przykazań dla mnie ;) w sensie sama je sobie tak nazwałam :D ale poprosiłam go o zebranie moich nowych wzorców myślowych, nad którymi obecnie pracuję: 🧠 NOWE WZORCE (Twoja ściąga) 🔹 1. Wartość ≠ produktywność „Jestem wartościowa, nawet gdy nic nie produkuję.” 🔹 2. Najpierw życie, potem obowiązki „Buduję życie — obowiązki dopasowuję do niego.” 🔹 3. Regeneracja to działanie „Spacer, relacje, spokój = realne dbanie o zdrowie.” 🔹 4. Małe kroki są wystarczające „10–15 minut = sukces. Nie muszę robić wszystkiego.” 🔹 5. Nie nadrabiam kosztem siebie „Nie karzę się jutro za to, że dziś żyłam.” 🔹 6. Sygnały ciała są ważniejsze niż plan „Jeśli ciało mówi stop — to jest decyzja, nie wymówka.” 🔹 7. Nie muszę zasługiwać na odpoczynek „Odpoczynek to prawo, nie nagroda.” 🔹 8. Relacje są priorytetem „Czas z bliskimi to inwestycja, nie strata czasu.” 🔹 9. Robię tyle, ile jest bezpieczne „Lepiej mn...

OMG upolowałam! 😍

  Mam swoje plastry! ❤️ Ostatnio dostałam powiadomienie, że pojawiły się w okolicy a jak weszłam sprawdzić w jakiej aptece to się okazało, że w moim mieście nadal zero. Dziś znowu przyszło powiadomienie przed 19:00 to pomyślałam, że pewnie znowu gdzieś dalej bo u nas raczej dostawy są rano jak pytałam po aptekach kiedy dzwonić w razie czego. Ale okazało się, że u mnie w Gemini! Szybki telefon i przyszło 5 opakowań z dostawą wieczorną i tyle mi od razu farmaceutka zarezerwowała! bo mam stosować co 3 dni więc jednorazowo mogła wydać tych 5 opakowań! 😍😍😍 Poleciałam w podskokach :D Ale się jaram!!!  Zacznę od poniedziałku, bo dopiero co nakleiłam sobie plaster z estrogenem to szkoda wyrzucać przy takiej beznadziejnej dostępności... jeszcze babeczka mówi, że miałam fuksa, bo często przychodzi 1 opakowanie... straszne to!!! 🙈🙈🙈 Cieszę się, że będę miała w zapasie jeszcze dwa opakowania estrogenowych i te tabsy z progesteronem, to zawsze mniej stresu. Muszę ustawić przypomnieni...