Dzień 48. Powrót do pracy.
Powrót do pracy zaczęłam oczywiście od spóźnienia ;)
I wcale nie przez zaspanie, bo wstałam jakoś przed szóstą, ale z nadmiaru czasu ;)
Już zapomniałam ile co mi zajmuje i się przeliczyłam.
Ogólnie to było dla mnie tak dramatycznie ciężkie: że wszystko musiałam sobie dzień wcześniej przygotować ;) matko jaki to luksus nie musieć nic robić do przodu w stresie.
~~~~
Wczoraj ogólnie dzień miałam dreptany po lekarzach.
Najpierw do rodzinnego po zakończenie leczenia. Gdy przypomniał sobie czytając wypis co ja miałam robione powiedział: i po tym wszystkim co pani tu miała już chce wracać do pracy? ja bym wypisał zwolnienie dalej.
Powiedziałam, że wolałabym już wrócić i pomału nadrabiać niż potem znowu się przeciążyć pracując po godzinach.
Potem medycyna pracy.
W sumie z dojściem do i z pracy zrobiłam 14 tys. kroków. Plus siedzenie, krótkie (bo często chodziłam w kółko) ale jednak, na plastikowych twardych siedzeniach w poczekalniach i zrobiło swoje. Jak wróciłam weszłam do łóżka i musiałam odtajać, bo rwało mnie w środku. Do tego strasznie przymarzłam bo był lodowaty wiatr!
~~~~
Za to emocjonalnie byłam z siebie dumna: zero zadym, zero wqrwu, pracownicy próbowali a ja na spokojnie, bez emocji, z dystansem (!). Jak usłyszałam jakieś wybitne kuriozum powiedziałam tylko: pozostawiam bez komentarza dla własnego zdrowia psychicznego ;) Nie chciałam nawet zaczynać dyskusji! Byłam serio z siebie dumna!
Do tego po mistrzowsku ignorowałam upierdliwe maile, wiedzieli po zwrotce, że dopiero wróciłam i już milion przypomnień, ja je tylko do odpowiedniego folderu chowałam :D Nie ma możliwości abym na wszystko z 6,5 tygodnia odpowiedziała w jeden dzień :D a zaśmiecając mi tymi przypomnieniami pocztę tylko wydłużają realizację :D :D [Plus włączył mi się wrodzony oportunizm: im ktoś bardziej natarczywy tym bardziej ja odwlekam :P :D].
~~~~
Dziś już mniej łażenia, ale za to więcej siedzenia i też niedobrze... Ustawiłam sobie alarmy co godzinę i robiłam bezwzględnie przerwy na ćwiczenie mięśni dna miednicy, nawet jak telefon zadzwonił to nie odbierałam tylko oddzwaniałam po ćwiczeniach.
Wzięłam z domu klikacz, który kupiłam do dziergania, aby wyliczać nim ilość zrobionych rzędów ;) ale teraz postanowiłam wykorzystać właśnie do wyliczenia powtórzeń w ćwiczeniu mięśni dna miednicy :D bo jestem tak skupiona na wyizolowaniu tych mięśni, że ciągle zapominam ile już w końcu zrobiłam :D Robię po 5 na siedząco i 5 na stojąco.
Moja poducha na krzesło super, ale jednak siedzenie zbyt długie nadal daje mi popalić. Oczywiście ile mogę to w międzyczasie wstaję, niestety to i tak za dużo siedzenia mimo wszystko w takiej pozycji pochylonej przy biurku. O 12:00 już miałam serdecznie dosyć i marzyłam aby się położyć! Od razu zaczęłam plamić. Musiałam sobie podreptać 20 minut.
Lekarz jednak miał rację kurde...
~~~~
Szczęście w nieszczęściu, że nie mam klucza do bramki, będziemy dorabiać a do tego czasu wychodzę z koleżanką godzinę wcześniej aby nie szarpać bramy wjazdowej. Dzięki temu mam przerwę i dopiero wieczorem sobie odrabiam tę godzinę.
I chyba jednak zacznę do pracy chodzić z wózkiem na zakupy aby transportować lapcia i plecak z jedzeniem jeszcze przynajmniej do końca tygodnia. Plus później jak będę miała jedzenie na 2 dni. Bo dziś wracając z plecakami (łącznie jak sprawdziłam 5 kg), po tym dniu siedzenia to mnie już w połowie drogi aż kłuło nieprzeciętnie... byłam załamana normalnie.
Z drugiej strony mam jakiś bunt w sobie, bo ostatecznie muszę się wzmacniać i przyzwyczajać do różnych aktywności. W szpitalu też mówili, że musimy się aktywizować pomału.
~~~~
Aaa, ostatnio pytałam ChataGPT o suplementację i stanęło na tym, że najpierw zrobię sobie badania krwi aby sprawdzić na czym stoję po wszystkim, ale napisał, że z tych co mam to dla mnie najważniejsze: kreatyna i D3. O kreatynie napisał, żebym każdego jednego dnia stosowała 3-5 g, nie da się w moim przypadku jej przecenić. I pracuję obecnie nad bezwzględnym rytuałem, czyli odżywka białkowa do śniadania z kreatyną.
~~~~
A tak poza tym to czas mi się skurczył kurde :D
Komentarze
Prześlij komentarz