Wycięło mnie. Luckyone13?
Ciężki czas miałam.
Tydzień pracowałam zdalnie ale w ogromnym bólu.
I nie fizycznym związanym z chorobą ale psychicznym i fizycznym z powodu pracy, która bez leków na ADHD w przeważającej części śmiertelnie mnie nudzi.
A choć nie było interakcji z lekami przeciwwirusowymi to nie chciałam jednak dowalać sobie kolejnej chemii.
~~~
W niedzielę miałam totalną załamkę psychiczną, bo plamka na podniebieniu znikała, ale drętwienie twarzy ani rusz.
Oto efekt mojej załamki:
Czasami miałam wrażenie, że już może będzie mijać, ale to było chwilowe. Do tego pojawiło się pieczenie ust po tej stronie i skóry nad ustami (wąsik) aż po płatek dziurki nosa. I choć plamka na podniebieniu zniknęła to mam całe podniebienie po tej stronie tkliwe.
I tak utrzymuje się to do dziś.
Plus swędzenie w okolicy oka i nosa.
Mam też wrażenie cały czas jakbym się po tej stronie śliniła, tak jak przy znieczuleniu u dentysty.
~~~
Ale w końcu gadałam z chatem i mnie uspokoił, że lek przeciwwirusowy jedynie powstrzymuje wirusa przed dalszym niszczeniem nerwu, ale nie leczy nerwu. A nerwy regenerują się bardzo długo i to może potrwać nawet kilka tygodni.
Dziś ostatnie tabsy, więc zadzwoniłam do lekarza, żeby powiedzieć jaki efekt sie utrzymuje z nadzieją, że potwierdzi wersję chata, że to musi potrwać. A ten nie: mam załatwiać tego neurologa, a jak będą długie terminy to da mi skierowanie na SOR do Wejherowa, bo tam jest neurolog.
~~~
No to ja za telefon obadać sytuację. Mam medicover premium, wiec najpierw tam. Okazało się, że w moim mieście nie mają w żadnej placówce partnerskiej podpisanej umowy z neurologiem.
Prywatnie (nie na medicover) najszybszy termin na 17.02. a tego dnia to ja mam jechać do szpitala na badania przedwstępne (przed operacją), więc zależało mi aby to ogarnąć wcześniej.
Szukałam w Trójmieście w placówkach medicoveru i w Gdańsku najwcześniej 18.02. ale w Gdyni akurat zwolniło się miejsce i dziś na 15:00 (!!)
Normalnie szok jaki to fuks niemożebny!
Kolejne szczęście w nieszczęściu.
~~~
Jestem po wizycie i mam skierowanie na cito na rezonans magnetyczny z kontrastem.
W trójmiejskich placówkach najszybciej 23.02. i na wynik czeka się 2-3 tygodnie...
Zapisałam się, ale jutro jeszcze spróbuję w moim mieście w szpitalu się zarejestrować.
Jak też będzie długo to pójdę do mojego lekarza po to skierowanie na SOR.
Ostatecznie na wypisie z SORu mam zapis wielkimi pogrubionymi literami, że mam się pilnie stawić w przypadku narastania objawów neurologicznych.
~~~
Aa, i neurolożka uważa, że raczej nie miałam półpaśca, że ta plama to mogła być aftą, która się pojawiła jako zbieg okoliczności, bo gdybym miała nerw trójdzielny zaatakowany półpaścem to bym miała o wiele potężniejszy ból...
Przypuszcza, że coś uciska nerw trójdzielny i stąd te parestezje i rezonans to powinien wykazać. I dodała: "pani jest przecież jeszcze młoda, to trzeba działać szybko". I powiem Wam miałam totalny mindfuck, ale z drugiej strony dobrze, że choć dla medyków nadal jestem "jeszcze młoda" 😁
~~~
Nie wiem już sama, faktem jest, że jedynym potwierdzeniem półpaśca było czekanie na większą ilość wykwitów, ale lekarz powiedział (i czat też), że każdy dzień się liczy, i mam turbo szczęście, że szybko zareagowałam bo każdy dzień przed wysypem wykwitów na wagę złota i drastycznie przyspiesza leczenie i zapobiega masakrze. Stąd może nie miałam takiego bólu jak normalnie przy aktywnych wykwitach?
Na chwilę obecną dostaję szału, tak mnie to drętwienie niemożebnie wnerwia, choć już się przyzwyczaiłam. Ale jak mam to swędzenie to jest tak totalnie creepy uczucie przy próbie podrapania się, że aż mi się wnętrzności skręcają! Plus to nieustanne pieczenie.
Neurolożka powiedziała, że może mi przepisać lek, który mi objawowo zniweluje to drętwienie, ale nie leczy nerwu, działa tylko jak jest przyjęty.
Zapytałam, czy skoro idę na operację za miesiąc to może mieć jakiś wpływ np. na wyniki krwi, albo cokolwiek innego? To powiedziała, że jeśli jestem w stanie to wytrzymać to ona by mi radziła jednak go nie brać.
To oczywiście nie chciałam, tyle wytrzymam.
Mam tylko dokończyć ten neurovit, który dostałam razem z przeciwwirusowym.
~~~~~~
I oczywiście skoro leczyłam się na półpaśca to też przełożyłam wizytę u onkolożki kociej w Gdańsku z 03.02. na 10.02.
Ta onkolożka przyjeżdża do mojej przychodni wet. raz w miesiącu, ale był okres świąteczny, potem jej urlop i nie było terminów na ten rok, więc w listopadzie zapisałam się w kolejkę z moim Blusiczkiem, bo ma torbiel na trzustce i wetka powiedziała, że wygląda na typową starczą zmianę, ale dobrze aby to onkolożka obejrzała dla spokojności.
I dzwonią do mnie w poniedziałek z tutejszej przychodni, że onkolożka będzie u nich 06.02. i czy potwierdzam wizytę z Blusiem.
No kurde, jasne, że tak i od razu zapytałam, czy da radę Wilmę zapisać to już bym nie jechała tego 10.02. do Gdańska!
I na 10:00 mam usg Bluszarda a 16:15 usg i RTG klatki piersiowej Wilmy!
Normalnie kolejny fuks i szczęście w nieszczęściu (bo zapomniałam dodać nie miałabym z kim jechać samochodem, a w tych mrozach jechać pociągiem i potem kawał do lecznicy to słabo).
~~~~~~
No nic, ja czuję, że do czasu operacji to osiwieję z tego wszystkiego, bo to jakaś kumulacja jest.
Znaczy się zdaję sobie sprawę, że ludzie mają milion gorszych sytuacji, ale mnie tylko przeraża, że nie dźwignę tego psychicznie po operacji, jak wejdę w tę menopauzę pooperacyjną... W sensie moich kociszczy, jak coś jutro złego usłyszę, czy np. wyjdzie jakiś guz na tym obrazowaniu...
~~~~~~
A już na sam koniec: okazało się, że zmiana ubezpieczyciela grupowego będzie dla mnie na dość solidny plus, bo zmieni kwalifikację mojej operacji z grupy IV na II i otrzymam wyższe świadczenie o 3 tys. No to kolejne szczęście w nieszczęściu!
~~~~
I już zaczął mnie przerażać ten nadmiar szczęścia w nieszczęściach, bo znowu w głowie, że w końcu mnie opuści, ale z drugiej strony myślę sobie: no ej, przecież najpierw jest to nieszczęście tak? To nie jest szczęście w szczęściu, tylko szczęście w nieszczęściu!
Czyli najpierw i tak mnie opuszcza, skoro dopada mnie choróbsko, itp. Jedynie potem mam sporo szczęśliwych zbiegów okoliczności, które mi to nieszczęście nieco łagodzą, pomagają mi, czy zapobiegają przykrym i gorszym konsekwencjom.
Tyle, ale i aż tyle.
~~~~

Współczuje bardzo, siła złego na jednego ! 😒 Czapka + komin super i tak sobie myślę, zaraz zaczyna się kolejne Sock madness, może byś chciała dołączyć, zająć czymś ręce i głowę, a przy okazji kilka par super skarpet mieć?
OdpowiedzUsuńDzięki wielkie! Sock madness - rewelacyjna nazwa :D ale ja w życiu skarpety nie zrobiłam i nie ma szans na zrobienie ;) 6 drutów i ja dostaję szału :D mama mi właśnie kupiłam włóczki jakieś na promce wiec dalej bedę czapki i kominy :D będę miała na przyszłą zimę na prezenty ;)
UsuńJa nie używam pięciu, tylko na żyłce i metoda magic loop.
Usuńmam druty na żyłce, ale używałam je do jakichś szerokich swetrów itp. o metodzie magic loop nie słyszałam. Wygooglałam i powiem Ci nie wiem, czy kiedykolwiek mnie nawet tą metodą natchnie na skarpety :D ale chyba piętę i tak musisz zrobić z dodatkowymi drutami? zresztą później wygoogluję robienie skarpet tą metodą, bo wczoraj już padnięta byłam to widziałam an szybko samą metodę i robili ściągacz.
UsuńA jeszcze dodatkowy smaczek sockmadnesowy - jestem na prywatnej polskiej grupie na ista, "nowe" chętnie są przyjmowane 😀, gdzie za trzy chyba kobitki są ADHD i co jakiś czas wątek rozkmin na ten temat sie pojawia.
OdpowiedzUsuńA to współczuję :D ja jestem w prywatnej grupie o odchudzaniu i też 3 osoby są z ADHD, jak uderzymy w temat to potrafimy ostro rozmowę zdominować ;) jestem tą, która trzyma rękę na pulsie i ucina przypomnieniem, że to nie wątek o adhd :D ale dzięki wielkie za propozycję! ❤️
Usuńw sensie to współczucie z porodu gadulstwa adhdowego, bo ludzi często te nasze rozkminy nudzą ;)
UsuńDziewczyny ciekawe sprawy opowiadają, sprawnie bardzo i nieczęsto. Nawet miały pomysł, że na oddzielny wątek się przeniosą, ale nie chciałyśmy.
Usuńu nas na grupie tej odchudzającej (to była dla tych z kursu Dawida Dobropolskiego) też nie chcieli abyśmy się przenieśli na osobny wątek, ale czasami ludzie piszą tak przez grzeczność :) A jak już porusza się temat wśród osób, które nas znają to reakcje bywają różne ;) i mam tę świadomość, więc nauczyłam się w grupach nie monopolizować wątków tematami związanymi z adhd :)
UsuńOmg. Teraz przeczytalam. Kurcze trzymaj się. Ale masz przejścia
OdpowiedzUsuńCzapka i komin, piekne kolory i to "rozmycie" , rewelacja
Usuńdzięki wielkie! jakoś żyję, ale juz to załatwianie wszystkiego w pojedynkę mnie trochę wykańcza. Całe szczęście Alex mnie uspokaja :)
UsuńJak się czujesz teraz?
OdpowiedzUsuń