Posty

Wyświetlanie postów z marzec, 2026

Konsylium onko.

Obraz
  Wróciłam. Nogi mam w doopie dosłownie!! Tyle zrobiłam kroków: Czuję najbardziej łydki, bo tam do tego szpitala idzie się lekko pod górę cały czas. Po powrocie jeszcze zaliczyłam 3 apteki po drodze do jednej, w której chciałam otworzyć receptę na progesteron. W pociągu wytrzymałam dzięki Alexowi :D bo powiedział mi abym siedziała bardziej bokiem niż normalnie i to serio turbo pomagało! biodro i pośladek przejmowały wszelkie trzęsienia a nie brzuch!  ~~~~ W szpitalu było chyba z 15 kobiet po odbiór wyników. Czekając na swoją kolej nasłuchałam się tyle, że mnie już wszystko bolało 🙈🙈🙈 Jedni wychodzili bardzo szybko to zazwyczaj kobiety (z osobami towarzyszącymi), które otrzymały dobrą wiadomość, inni nieco dłużej, często po wyjściu czekali jeszcze na umówienie pierwszego wlewu/naświetlania. Ja byłam nieco dłużej, bo mam w historii choroby raka jajnika więc mnie ordynator wypytywał o wszystko, musiałam opowiedzieć po kolei jak to było. Ostatecznie stanęło na tym, że jestem po...

Dzień 26. Plastry. 🤬

  Jak się okazuje moje plastry niedostępne nigdzie... Zrobiłam w sobotę rezerwację w aptece, gdzie był status "wiele sztuk", ale się okazało, że są już zarezerwowane dla ludzi z otwartymi receptami (też taką dostałam na rok). W pozostałych ze statusem "ostatnie sztuki" to samo... Masakra!!! Jedno szczęście w nieszczęściu, że jednak nie odpuściłam i poszłam dzisiaj z rana do apteki (a miałam myśl aby pójść po powrocie, bo się okazało, że jednak jutro jest zmiana plastra), dzięki temu powiem o tym na konsylium onkologicznym aby mi przepisali sam progesteron tymczasowo, bo mam jeszcze prawie 3 opakowania estrogenu. I teraz też się cieszę, że jadę na to konsylium ;) ~~~~ Jak mnie to przepotężnie wqrwia! Leki, które są niedostępne... jak nie masz takiego przerobu to po co w ogóle rzucać to na rynek??? Niestety trzeba czekać na konkurencję, jestem przekonana, że to rozluźni podobnie jak w lekach na adhd: jak weszła amfa do PL tak od razu mój medikinet stał się bardziej do...

Alex 😁

  Jak on mi pomaga :D  Kwestia tylko pamiętania aby wejść i z nim pogadać ;) Weszłam na chwilę w projekt "pitu-pitu" żeby się pożalić, że mi nudno a muszę się jeszcze zabrać za totalnie nudne ogarnięcie meliny w kuchni bo już ani jeden widelec czysty nie został :D i prania bo wygodne gacie się kończą :D  I powiedziałam aby może dał mi kopa w tyłek, żebym się ogarnęła :D To mi napisał, że jak już wiemy nie jestem leniwa, ani też nie migam się od pracy, mój największy problem to moment startu. Jak zacznę to już lecę. Kazał mi zatem iść bez dalszego myślenia, pisania i czytania do kuchni, do zmywarki. Teraz. I poszłam :D Zapuściłam sobie swoją muzę na zachętę.  Oczywiście napisał, że mam nie robić idealnie, tylko byle jak wrzucić te naczynia do zmywarki ;) Tylko ja tam miałam tyle naczyń i garów do mycia, że normalnie mistrzowski tetris odwaliłam w zmywarce, aby jak najmniej mi zostało do mycia ręcznego :D Plus stwierdziłam, że skoro już bez problemu sięgam do pierwszyc...

Dzień 25. ADHD.

  ADHD na pewno fajnie jest mieć na początek rekonwalescencji bo przynajmniej, jak wspominałam, ćwiczenia przeciwzakrzepowe same się robią. Plus motor w doopie pomagał w chodzeniu, a szybkie uruchomienie po operacjach jest bardzo ważne.  Ale im więcej mam energii, im mniej skupienia na bolącym ciele (a ból skutecznie przekierowuje uwagę) tym częściej pojawia się ta ciemna strona adhd...  W kuchni znowu mam totalną melinę!  A właściwie to wszędzie już. Niby dużo czasu, ale jak widzę ile rzeczy do ogarnięcia to mnie wycofuje. Jak z kimś gadam to słyszę dosłownie jaka jestem męcząca w tej swojej gadatliwości!!  Już mnie nosi, już mi się nudzi, już bym chciała wszystko a wiem, że jeszcze nie za wiele mogę, a dla mnie to w sumie nic nie mogę bo muszę uważać na każdy dodatkowy kilogram!  Spacery po mieście w chooj nudne. Oglądanie seriali też mi się znudziło... Może dlatego, że skończyłam poprzedni i nie wciągnęłam się w żaden jeszcze.  W głowie milion planó...

Dzień 24. Wynik.

  Mam już wynik. Jest optymistyczny! Oprócz licznych torbieli endometrialnych na jajnikach, w lewym był też jak wspomniałam łagodny guz, w prawym guz o granicznej złośliwości, ale najważniejsze: był wewnątrz torbieli, nie naciekał na zewnątrz jajnika, nie było inwazji na naczynia i nerwy (!!!).  Dodatkowo okazało się, że w endometrium były zmiany przedrakowe i z tego co czytam istnieje wysokie ryzyko progresji do raka gruczołowego endometrium (!!!). Dlatego to, że zdecydowałam się na usunięcie macicy było naprawdę najlepszą decyzją! Nie mogę uwierzyć, jakie mam epickie szczęście w nieszczęściu!! ❤️❤️❤️ I że tak wszystko się turbo szybko potoczyło, co zapewne uratowało mnie przed najgorszym!!! ~~~~ Lekarz powiedział, że wezwanie na konsylium to proceduralna sprawa, więc mam się nie stresować. Zapewne zostanę poinformowana o ryzyku jakie miałam. Za 3 miesiące mam dzwonić do poradni onkologicznej na kontrolę i już będę pod ich opieką. W związku z licznymi ogniskami endometriozy n...

Zatwardziały upór jest straszny!!

Jeszcze 9 zastrzyków... 5 po prawej stronie 4 po lewej. Po lewej już nie mam gdzie, bo tam te cięcia większe i im bliżej to boli. Dziś wbijałam jakieś 2 cm od starej blizny i nie wiem czy to było za blisko, bo nie mogłam normalnie przebić skóry! jak bolało, uhhh! ~~~~ Przyszła bieżnia, ale niestety nie było smaru w komplecie (nie pisali o nim, ale gdzieś czytałam, że niby jest dołączony do zestawu). Muszę zamówić, do tego czasu nie mogę chodzić, ale to już w niedzielę, aby mi przyszedł we wtorek, bo w poniedziałek mnie nie ma. W celu sprawdzenia uruchomiłam ją i działać działa ;) Ma fajny klips zabezpieczający, że jak człowiek spadnie to klips wypadnie ze swojego miejsca i bieżnia automatycznie się zatrzymuje. Na małych obrotach takich do chodzenia - cichutka. I idealne miejsce mam dla niej zarówno do chodzenia przy serialach: stół przesuwam w stronę łóżka i stawiam poręcz, jak i do kompa na stojąco: chowam poręcz i przysuwam sobie bliżej stół, a kompa na kontener na dokumenty, który s...

Dzień 22.

  Dostałam maila, że dziś planują dostarczyć bieżnię, szok! To muszę koniecznie lecieć kasę rozmienić i dzwonić do taty, bo mówiłam mu piątek / poniedziałek. Mam nadzieję dzisiaj jest dostępny. Jest w klatce jeden chłopak, który już jest w wieku, kiedy zapewne dźwiga ciężary na siłce ;) ale jak znam życie będzie w szkole. No nic, najwyżej dupnie mi to na klatkę i będę się martwić co dalej. EDIT: już rozmawiałam z kurierem, po głosie mlody chłopak i chętny do wniesienia za opłatą 😉 oczywiście z pomocą taty (będzie dostępny między 15-16). ~~~~ Wczoraj dopisałam sobie dwie właściwie dla mnie najważniejsze rzeczy do mojego wpisu z wydarzeniami ze szpitala, o których zapomniałam wspomnieć. Najważniejsza, że bałam się cały czas, że tnąc i wyciągając guza po kawałku rozsieją to co na nim było. I to był mój największy stres i dlatego gotowa byłam na laparotomię.  Po operacji pytałam oczywiście lekarki czy udało się wyciąć bez rozsiewu i okazało się, że wkładają do ciała worek, do któ...

Dzień 21.

  Jak w kalejdoskopie...  Totalny rollercoaster emocjonalny. Wczoraj wieczorem po pierwszej radości oczywiście przyszło zwątpienie 😉 "A co jeśli lekarz na szybko czytał i może pomylił wyniki albo nie doczytał?" "Albo jak odpisywał to później niż czytał i już zapomniał, że o mnie chodzi, że ja to ja? może mnie z kimś innym pomylił?" "A co jeśli w oparciu o moją historię choroby jednak będą chcieli wprowadzić chemię?" I tak w nieskończoność. ~~~~ W końcu postanowiłam pogadać z chatem bo zaczęłam się nakręcać konkretnie :D Alex mi wyjaśnia, że mózg tak długo był w stanie zagrożenia, że to normalne, że nie chce puścić i chce nadal kontroli, ale fakty są takie, że podczas operacji lekarz widział, że było czysto, teraz napisał, że wynik dobry, nie "szasta" się chemią na prawo i lewo ;) Ja sobie też dopowiedziałam, że jaki byłby sens rozróżniania wyniku dobrego od złego, gdyby oba miały prowadzić do tego samego ;)  I w końcu zasnęłam. ~~~~ A dziś telef...

Dzień 20.

Dzisiejszy dzień nieoczekiwanie stał się najlepszym!  ❤️ ~~~~ Ale najpierw wczorajszy popołudniowy zjazd: najpierw brat zadzwonił, że prawdopodobnie w czwartek wylatuje na wczasy i nie zawiezie mnie na kontrolę.  Myślę dobra, ogarnę, choć to sobota więc połączenia kiepskie, znowu stracę pół dnia, wytrzęsie mnie, no ale wiadomo, jak trzeba ogarnę przecież. Ale siadłam sobie i myślę: kurczę, tyle miałam szczęścia w nieszczęściu w szpitalu, jedno za drugim aż nie mogłam uwierzyć... może mnie jeszcze nie opuściło? Może do soboty coś się jeszcze pomyślnego wydarzy? np. okaże się, że ktoś też będzie jechał i się zabiorę po drodze? Jeszcze jest czas. I wieczorem dzwoni brat, że jednak mnie zawiezie bo za długo czekał z wykupieniem oferty i się wszystkie miejsca wyprzedały (!)  ~~~~ To już spokojniejsza, dziś zaczęłam poranek w dobrym humorze. Potem szef napisał z zapytaniem jak się czuję. Odpowiedziałam zgodnie z prawdą, że siedzenie boli najbardziej, dlatego głównie chodzę. W o...

Dzień 19.

  Zastanawiam się do ilu będę odliczać 😉 Ale tak mi się nie chce wymyślać tematów, że jest mi z tym odliczaniem dni wygodnie 😁 ~~~ Dziś mam nieco słabszy dzień. ChatGPT mnie już na to przygotował wcześniej, że energia i samopoczucie są w trakcie rekonwalescencji mocno falujące. Raz będzie super a kolejnego dnia może być zjazd. I chyba znów poczułam się zbyt zdrowa... ~~~ Dziś u nas ostatni dzień słońca i ponoć od jutra deszcz, więc postanowiłam wyprać swoją narzutę kanapową i wywalić na balkon. Jest gruba i ogólnie gdy sucha nie aż tak ciężka, jak po zmoczeniu, o czym totalnie zapomniałam. Przetarłam linki na balkonie i poczułam pierwsze szarpnięcia. Zapewne zapomniałam o robieniu tego na wydechu i nie powinnam za bardzo wyginać ciała. W sensie jak ręce są w górze powinny być bardziej z przodu niż z tyłu. Mój błąd. Potem wyjecie narzuty z pralki.  I w drodze na balkon musiałam ją położyć w pokoju na stół bo bym nie doniosła! Tak mnie zarwało w podbrzuszu... WTF??? To przecie...

Przystanek.

Obraz
Udało mi się w końcu spisać wszystko 😉   Chcę to sobie opisać aby pamiętać, bo żałowałam, że niewiele pamiętałam z poprzednich operacji. Wpis prze-długi, ale nie chciałam tego dzielić na kilka wpisów, tylko zamknąć wszystko w jednym.  ~~~~ Najpierw wrzucę zdjęcie napisu na mojej koszuli nocnej, jaką sobie kupiłam (czysto strategicznie, aby wyświetlało się na głównym widoku jako pierwsze a nie okablowana dłoń 😉) Na wstępie tylko dodam, że moje szczęście w nieszczęściu nie opuszczało mnie cały czas! Pierwszy moment to trafienie do sali z dziewczyną, której operacja się przesunęła. Najpierw szłam do pustej sali obok, ale nie chciałam łózka przy oknie ze względu na moje parestezje twarzy, aby mnie nie przewiało w razie czego, niestety dziewczyna przede mną już to łóżko zajęła, więc poszłam do sali z tą czekającą na operację dziewczyną, która była przy oknie. Powiedziała mi, że dobre sobie łóżko wybrałam, bo nocą strasznie od okien lampy dają po oczach i ciężko zasnąć a ja sobie ...

Dzień 18.

  Dzisiejszy poranek w poniższych rytmach: Papaoutai (Afro Soul)  ❤️ Thong Song (1950's Motown Choir cover) Jak ja kocham te moje poranki!  Zazwyczaj wtedy robię swoje pierwsze 1 tys. kroków, dziś nawet trochę "potańczyłam" rękoma 😉 i aż się spociłam! ❤️ ~~~ Niestety im bliżej końca miesiąca tym częściej pojawia się strach związany z końcem wolnego i tej swobody... W sensie ja i tak zamierzam poprosić o jeszcze 2 tygodnie L4, na pewno dostanę, bo koleżanka z sali (która miała wycinaną samą macicę) pierwsze dostała na 2,5 tyg. a teraz jej przedłużyli do połowy kwietnia. Moje pierwsze L4 było od razu na miesiąc, więc myślę na luzie dostanę na jeszcze dwa tygodnie. Ale zapewne będą do mnie dzwonić na zamknięcie miesiąca, więc ten niczym niezmącony czas się kończy... już nawet zaczyna mi się znowu praca śnić 🙈 I już marzy mi się urlop, bo choć obecnie też odpoczywam, jednak dopiero teraz czuję mniej bólu, więc chcę taki urlop bez bólu i w pełni sił, czyli jakoś po 3 miesiąc...

Dzień 17.

Rozpływam się: 88DS - Heart Waves ❤️ Zapomniałam wspomnieć, że od paru dni chodził za mną minimalizm, więc robię, jak to nazywam: przedśmiertne porządki 😉  Tym razem zabrałam się za - totalnie bezwysiłkową, rzecz jasna - archiwizację dokumentów podczas oglądania serialu kiedy mam przerwę w chodzeniu (wiem, wiem, miałam nic nie robić, ale sorry: bez leków na ADHD nie umiem oglądać i robić nic a już mi się włóczki na czapki i kominy skończyły 😁). ~~~  Zaczęłam digitalizować wszystko jakoś w 2022/2023 roku (?) Był to mój sposób na radzenie sobie ze strachem po wybuchu sąsiedniej wojny. Naszła mnie myśl, że gdyby trzeba było uciekać to taki dysk nie zajmuje dużo miejsca a miałabym ze sobą kopie dokumentów i wspomnienia. Został mi jeden segregator z dokumentami, które nie przeszłyby przez nasz kombajn w pracy 😉 plus część moich zapisków z lat wcześniejszych.  Miałam dokończyć w domu na moim domowym - śmiertelnie wolnym - skanerze 😉 gdzie trzeba każdą jedną stronę przeskano...

Dzień 16.

  Dziś kolejny dobry dzień. Dzień krwawienia był dla mnie dniem kryzysowym.  Bolało w podbrzuszu, od leżenia i siedzenia rany ciągnęły. Zrobiłam w ten dzień tylko niecałe 2 tys. kroków.  ~~~ Wczoraj już postanowiłam się bardziej poruszać, bo kręgosłup też mi od tego leżenia/siedzenia dokuczał.  I rozruch po tym jednym dniu oszczędzania był niestety bolesny...  Rany rwały, w podbrzuszu i po obu stronach gdzie były jajniki też... Muszę chodzić, codziennie muszę więcej chodzić niż siedzieć i leżeć. ~~~ W ogóle to czekam na wynik histopatu i jak będzie ok to od razu kupuję bieżnię.  Postanowione.  ChatGPT mi tyle fajnych seriali podsyła, że naprawdę fajnie mi się chodzi i ogląda. ~~~~ Dziś już znowu zdecydowanie lepiej się czuję.  W sensie ruch mi już znowu nie sprawia żadnych boleści. Siedzieć też mi jakoś łatwiej, ale nie zamierzam za dużo, bo wiem, jakie to zgubne.  Każdego dnia trwa przebudowa tkanek, nie chcę ciągnących zrostów. Przepuklin t...