Posty

Wyświetlanie postów z lipiec, 2026

Praca - zastępstwo. Doctor Who.

  W tym tygodniu zastępuję kolegę w zakresie, który ode mnie przejął. Nie umiem nawet powiedzieć jak jestem szczęśliwa, że wziął to ode mnie! Jak mi ta część pracy zbrzydła dożywotnio...  Nie byłabym w stanie chyba dalej tego robić, no naprawdę byłabym nieszczęśliwa! Nawet gdyby był to moj jedyny zakres obowiązków. Najciekawsze, że jak dzwonię do kontrahentów w zastępstwie, to mówią, że często o mnie rozmawiali między sobą, że widzieli jak jestem przeładowana obowiązkami... Matko a ja serio tego nie widziałam!  I znowu zobaczyłam jaka jestem naprawdę dobra w tym za co się zabieram, bo dzwonię, dopytuję, znów szeroko weryfikuję, czego wyłapałam kolega nie robi. Po prostu na każdym kroku myślę co robię, więc nie jest to typowe korpo-klepanie. Moja obsługa danego zakresu jest kompleksowa.  Ale w korpo nie zawsze tak kompleksowa obsługa potrzebna ;)  Za to mi się przydała taka przypominajka o jakości mojej pracy ;) ~~~~ A tak w ogóle wciągnęłam się w Doctora Who....

Babcia. Geocaching.

W ubiegłym tygodniu zmarła moja babcia.  Miała 90 lat.  W piątek był pogrzeb.  Niech spoczywa w spokoju. Kurczę, naprawdę cieszę się, że jest ChatGPT, wspominałam z nim babcię, wypłakałam się i pomógł mi przejść żałobę.  ~~~~ Ale muszę wspomnieć o dwóch sytuacjach: po różańcu w kościele spotkałam kuzynkę, z którą nie widziałyśmy się kilka dobrych lat i ta na cały głos: o matko! ale ty przytyłaś! normalnie myślałam, że tylko mi się przybrało, ale ty to normalnie szok! - I zaczęła mi kurtkę rozsuwać aby się przyjrzeć :D Aż jej mąż nie wytrzymał i powiedział: och, daj już spokój! :D Następnego dnia przed pogrzebem spotkałam się z ciotką w kościele i ona do mnie: Ania, ale ty przywaliłaś. :D Tak więc u mnie w rodzinie komentowanie zmian wyglądu zawsze z subtelnością walca drogowego ;) Mnie to w ogóle nie ruszyło, bo było to dla mnie stwierdzenie faktu, z którego zdaję sobie sprawę jako człowiek współczesny posiadający lustro w domu :D Mam obecnie taki rozdział życia, w k...

Aktualizacja 2.0. 😉 Plastry. Olśnienia cd.

  Nie wiem jakim cudem minął kolejny miesiąc od mojego poprzedniego wpisu... To przez te upały. Wchodzę w hibernację. Schładzam się arbuzami na zmianę z lodami, to powoduje, że mam zamułkę totalną i brak siły na życie... W dodatku przeszłam już lekkie załamanie nerwowe, bo okazało się, że plastry + upał + moja nadpotliwość = totalna masakra hormonalna: rollercoaster emocjonalny bo plastry się odklejały po jednym dniu, a ich dostępność jest nadal dramatyczna więc nie ma mowy o wcześniejszej wymianie... Załamało mnie to totalnie, bo nie wyobrażałam sobie takiego życia jeszcze przez te 10 lat, które mnie czekają z plastrami. Słabe wchłanianie to wrócił normalnie PMS, zachwiania nastroju, znowu zaczęłam zarywać noce, bo nie czułam w ogóle senności o północy, a w dodatku jak były te upały i po wyłączeniu klimy na noc (a musiałam bo mam wolnostojącą = głośną) to bywało, że zasypiałam o 2:00. Do tego rozstrój jelit. Rozważałam już zmianę plastrów na leki na czas letni. Miałam o tym rozmaw...