Posty

Wyświetlanie postów z sierpień, 2026

No wiadomo, że znów o Wilmie ;) :D

  Niesamowite jaka poprawa! Dziś wróciłam z pracy szybciej, dwa kociszcza przy drzwiach wygłodniałe ;) miski wylizane do dna! Koniecznie muszę im zostawiać więcej, wcześniej dojadały chrupki, ale teraz w ciągu dnia Blusio też ma na nie ban, więc w końcu zasadził się na mokrą. Dołożyłam Wilmie świeżej karmy, szuflowała aż miło! 3 razy w odstępach czasu i ani razu nie reagowała! Szok normalnie! Blusio dostał swoje chrupy ;) Tak bym chciała go też przestawić na mokrą karmę! Może jak właśnie teraz nie będzie miał wyjścia gdy będę 9 h poza domem, to się przestawi ;) Wilma oczywiście niestrudzenie krąży w kuchni w poszukiwaniu chrupek ;) czy przypadkiem jakaś spadła na podłogę :D w sypialni waruje przy szafce, w której mam schowaną miskę dla Blusia na 4:00 rano :D  W ogóle niesamowicie się dziś już ożywiła!  Lata za mną wszędzie, a jak sobie klapnie to jest taka spokojna! Myślę, że ten preparat na nadżerkę językiem sobie rozprowadza po paszczy i on ogólnie działa jej miejscowo ...

Wilma cd.

  Oczywiście wczoraj nie wytrzymałam i umówiłam się na dzisiaj po pracy na kontrolę. Miałam wrażenie, że już nieustannie ma rozchylony pyszczek i ten język tak mocno na bok wysuwała. I całe szczęście, bo się okazało na podniebieniu zrobiła się nadżerka... no biedna! Wetka powiedziała, że teraz, po wyrwaniu zębów podniebienie po prostu musi się wzmocnić. W końcu zaczęła tak łapczywie jeść to pewnie się podrażniło. Wetka jej zakropliła to miejsce, mam kontynuować dwa razy dziennie.  Nie mam pojęcia jak mam jej to aplikować w pojedynkę. Najgorsze, że lek gorzki to zmienił jej trochę smak i jak liznęła karmy to się obśliniła konkretnie.  Ale po godzinie już miała pyszczek zamknięty, pojadła i już tylko trochę reagowała! No i chuj, niech mi ktoś powie, że jestem przewrażliwiona... ja po prostu znam jej reakcje i wiem, że coś jest ewidentnie nie tak...  Trochę znowu na mnie posiedziała, pomruczała, pojadła a teraz przysypia. W lecznicy urlopy więc na recepcji była Pani dr,...

Rekonwalescentka. Poradnia onko. Fryzjer.

Wilma zaczęła znowu bardziej reagować, ale apetyt na szczęście dopisuje i cały czas nadal je.  Ale co to się teraz dzieje po jedzeniu... OMG...  Muszę to przetrwać po prostu, ale widok boli mnie strasznie.  Choć na chwilę obecną widać, że to bardziej szwy jej przeszkadzają niż ból. Bo nie odskakuje od miski jak wcześniej, nie reaguje też w trakcie jedzenia dopiero jak odejdzie. Pluje masakrycznie, ślini się i tak pozbywa resztek, łapkami doprawia...  Ale się oczyści i cisza.  I siada przy mnie, opiera łapkami o moją rękę i mruczy. Z języczkiem wywalonym na bok :)  W ogóle jak byłam z nią na kontroli u tego chirurga dentystycznego to był w szoku jaka ona spokojna, powiedział, że jej mi nie odda :D i że już rozumie, co miałam na myśli mówiąc o zmianie zachowania jak miała te dolegliwości bólowe. Choć on ją widział wiadomo na hardcorze ;) i nie mógł dosłownie uwierzyć, że teraz siedziała spokojnie na stole, dawała mu się pogłaskać i przytulić. ~~~~ Dzisiaj, gd...

WILMA: aktualizacja. Kiecka. PQ.

  Jakie to przecudownie widzieć ją nieustannie nad miską!  Szufluje języczkiem aż miło! :) Wcześniej było to parę dosłownie chlipnięć i reakcja bólowa + odskocznia, teraz je, je i je! :)  A jak się naje, to leży z brzuszkiem do góry, i z wywalonym języczkiem :) Ten język teraz będzie wystawał, tak się dzieje u kotów bezzębnych. Kły utrzymują język w paszczy, po wyrwaniu gdy kot się zrelaksuje języczek zaczyna wystawać. Czuję się jakby mi milion kilo z barków zdjęto. Ale jak to ja: nadal w lekkim stresie, ponieważ wczoraj wieczorem przestał działać przeciwzapalny/bólowy, więc radość jest wciąż ostrożna i chwilowa. Boję się, że im dłużej bez przeciwbóla zacznie się pogarszać (tfu. tfu!) a wiadomo nie można tak bezkarnie kotów nimi faszerować...  17 września jesteśmy umówione na to RTG i myślę, że dopiero wtedy, jak usłyszę i zobaczę, że wszystko ok, implant się przyjął - będę potrafiła na dobre odpuścić napięcie i nadmierną obserwację każdego ruchu a do tego czasu racz...

WILMA.

  I znowu miałam potężną przerwę... Ale tym razem z powodu kotów, a w zasadzie Wilmy. Opisuję wydarzenia aby zrzucić emocje z siebie, więc jeśli ktoś uważa, że zwierzę to nie człowiek i leczenie to przesada, to plis niech sobie daruje dalszą część ;) ~~~~ Niestety nie radziłam sobie emocjonalnie z tym co się wydarzało, z ich seniorskim wiekiem i przypadłościami. Wilma od paru lat ma powtarzalny wzorzec reagowania na picie i jedzenie. Po paru miesiącach od czyszczenia zębów pojawia się ten problem. Na kontrolach wychodziło, że wszystko ok. ale i tak gdy minął już rok po poprzednim czyszczeniu zapisywałam się na kolejne.  Tym razem miała robione zęby i wyrywane te, które tego wymagały w grudniu ubiegłego roku, dokładnie 08.12. a 22.12 znowu była pod narkozą na wyłuszczeniu naczyniaka. I kiedy byłam na L4 te 7 tygodni zauważyłam, że coraz bardziej reaguje, stała się niespokojna, nie mogłam już na nią patrzeć jak się męczy. A był marzec: niecałe 4 miesiące od poprzedniego czyszcze...