Wilma cd.
Oczywiście wczoraj nie wytrzymałam i umówiłam się na dzisiaj po pracy na kontrolę.
Miałam wrażenie, że już nieustannie ma rozchylony pyszczek i ten język tak mocno na bok wysuwała.
I całe szczęście, bo się okazało na podniebieniu zrobiła się nadżerka... no biedna!
Wetka powiedziała, że teraz, po wyrwaniu zębów podniebienie po prostu musi się wzmocnić.
W końcu zaczęła tak łapczywie jeść to pewnie się podrażniło.
Wetka jej zakropliła to miejsce, mam kontynuować dwa razy dziennie.
Nie mam pojęcia jak mam jej to aplikować w pojedynkę.
Najgorsze, że lek gorzki to zmienił jej trochę smak i jak liznęła karmy to się obśliniła konkretnie.
Ale po godzinie już miała pyszczek zamknięty, pojadła i już tylko trochę reagowała!
No i chuj, niech mi ktoś powie, że jestem przewrażliwiona... ja po prostu znam jej reakcje i wiem, że coś jest ewidentnie nie tak...
Trochę znowu na mnie posiedziała, pomruczała, pojadła a teraz przysypia.
W lecznicy urlopy więc na recepcji była Pani dr, która powiedziała, że Wilma naprawdę dzielnie walczy. Ona była przy zabiegu i doktor, który operował powiedział, że jeszcze nie miał tak długiego i tak trudnego zabiegu, że naprawdę sporo przeszła...
Im więcej się takich rzeczy dowiaduję tym większy mam stres czy na pewno wszystko ok, czy nic się tam nie babrze w środku i czy ostatecznie po całkowitym wyleczeniu przyniesie to ulgę w postaci braku dolegliwości przy jedzeniu i piciu..
A czas się teraz tak wlecze... dopiero 3 tygodnie za nami.
Komentarze
Prześlij komentarz