No wiadomo, że znów o Wilmie ;) :D

 Niesamowite jaka poprawa!

Dziś wróciłam z pracy szybciej, dwa kociszcza przy drzwiach wygłodniałe ;) miski wylizane do dna!

Koniecznie muszę im zostawiać więcej, wcześniej dojadały chrupki, ale teraz w ciągu dnia Blusio też ma na nie ban, więc w końcu zasadził się na mokrą.

Dołożyłam Wilmie świeżej karmy, szuflowała aż miło! 3 razy w odstępach czasu i ani razu nie reagowała! Szok normalnie!

Blusio dostał swoje chrupy ;) Tak bym chciała go też przestawić na mokrą karmę! Może jak właśnie teraz nie będzie miał wyjścia gdy będę 9 h poza domem, to się przestawi ;)

Wilma oczywiście niestrudzenie krąży w kuchni w poszukiwaniu chrupek ;) czy przypadkiem jakaś spadła na podłogę :D w sypialni waruje przy szafce, w której mam schowaną miskę dla Blusia na 4:00 rano :D 

W ogóle niesamowicie się dziś już ożywiła! 

Lata za mną wszędzie, a jak sobie klapnie to jest taka spokojna!

Myślę, że ten preparat na nadżerkę językiem sobie rozprowadza po paszczy i on ogólnie działa jej miejscowo przeciwzapalnie na całą paszczę.

Szczęśliwie udaje mi się jej zakraplać. Muszę oczywiście otworzyć pyszczek i w tym celu chwytam palcami za kąciki ust i normalnie nie do uwierzenia jakie ostre są te wystające szwy! No nie dziwię się totalnie, że jej przeszkadzają! Biedna! 

~~~~

Ale dziś naprawdę niesamowita poprawa! Oby się to utrzymało!

Jutro będzie chirurg dentystyczny, wczoraj wetka powiedziała, żebym wpadła na oględziny pyszczka do niego gdyby mnie coś jeszcze niepokoiło. 

Wzięłam zdalną i w razie czego wyskoczę. 

Ale już dzisiaj normalnie aż serce rośnie! 

Jeszcze tylko nadal się uwala przy jedzeniu i jedyne co jej przeszkadza to właśnie uwalona bródka ;) więc po każdym jedzeniu jest prychanie, plucie, czasami łapką próbuje zdjąć, ale już mniej neurotycznie, teraz zaczęła się po prostu wylizywać: ściąga łapką i zlizuje z łapki. Dlatego obecnie oprócz pyszczka ma wiecznie uwalone łapki :D 

Ale niech szuka sposobu, wet powiedział, że musi się nauczyć na nowo jeść i ogarniać po jedzeniu, więc już pomału przestaję jej pomagać w czyszczeniu aby wypracowała własny rytuał.

I tak jak na początku bałam się, że będzie dziąsełkami czyściła pazury (bo często robiła to zębami) i sobie rozszarpie szwy, a teraz się porani tak widzę, że podczas wylizywania w ogóle ich nie wysuwa. 

Uff. 

Teraz tylko niech mi przybierze na wadze! ❤️

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Pierwszy post.

Wycięło mnie. Luckyone13?

Update. Wilma & Bluś. MRI.