WILMA: aktualizacja. Kiecka. PQ.

 Jakie to przecudownie widzieć ją nieustannie nad miską! 

Szufluje języczkiem aż miło! :)

Wcześniej było to parę dosłownie chlipnięć i reakcja bólowa + odskocznia, teraz je, je i je! :) 

A jak się naje, to leży z brzuszkiem do góry, i z wywalonym języczkiem :)

Ten język teraz będzie wystawał, tak się dzieje u kotów bezzębnych. Kły utrzymują język w paszczy, po wyrwaniu gdy kot się zrelaksuje języczek zaczyna wystawać.

Czuję się jakby mi milion kilo z barków zdjęto.

Ale jak to ja: nadal w lekkim stresie, ponieważ wczoraj wieczorem przestał działać przeciwzapalny/bólowy, więc radość jest wciąż ostrożna i chwilowa. Boję się, że im dłużej bez przeciwbóla zacznie się pogarszać (tfu. tfu!) a wiadomo nie można tak bezkarnie kotów nimi faszerować... 

17 września jesteśmy umówione na to RTG i myślę, że dopiero wtedy, jak usłyszę i zobaczę, że wszystko ok, implant się przyjął - będę potrafiła na dobre odpuścić napięcie i nadmierną obserwację każdego ruchu a do tego czasu raczej będę nieustannie na czujce. To silniejsze ode mnie więc nic nie poradzę.

A właściwie to będzie informacja, która uciszy moją największą obawę. Ale pozostanie kwestia reagowania po jedzeniu i piciu: jeśli i to się wyciszy to będę przeszczęśliwa, jak nie to dalsze szukanie przyczyny i zaadresowanie tego refluksu.

~~~~

Na razie już pomału ze mnie wszystko spływa: te dwa tygodnie psychicznej udręki z bezsilności...

Niewiele się różnię pod tym kątem od kotów: dopiero teraz zaczęły nachodzić mnie myśli, że przydałoby się ogarnąć mieszkanie, wyprać pościel, odkurzyć łóżko, itp. ;)

Od razu plany działania się odpaliły i chęć ich realizacji, wcześniej ani jedna taka myśl nie miała siły przebicia przez nieustanne przygnębienie i próby szukania wyjścia z sytuacji.

Większość ludzkich, codziennych obowiązków przestało mieć priorytet, oprócz higieny i o dziwo! porządku w kuchni ;) ale ze względu na ograniczoną ilość misek i konieczność blendowania karmy musiałam mieć poogarniane na bieżąco. O zainteresowaniach czy kontaktach rodzinnych/koleżeńskich tylko wspomnę... 

Tymczasem mama ma teraz więcej wolnego to wydzwaniała do mnie i gadała o żarciu a ja byłam u kresu wytrzymałości psychicznej... Miałam totalnie w dupie co upolowała na promce i jej zagwostkę co z tego zrobić... Sama byłam cały pierwszy tydzień na jajkach, kabanach i twarożkach wiejskich, jedyne warzywo to pomidory ;)

~~~~

Oczywiście moje plany ogarnięcia się przed imprezą poszły się paść, teraz wyglądam jeszcze gorzej niż miesiąc temu ;)

Plus totalnie odechciało mi się jechać, bo jak w tej sytuacji wykrzesać z siebie radość... jak w głowie strach o kotę. 

Mam tylko nadzieję, że tego 17 września usłyszę dobre wieści bo 24 mam ten wyjazd firmowy.

Postanowiłam też, że nie kupuję nowej kiecki w tym rozmiarze na imprezę (nie pamiętam już czy wspominałam). Postanowiłam przerobić tą, którą miałam ubraną 2 lata temu. Nikt i tak nie będzie pamiętał jaką miałam ubraną, ja np. nie pamiętam kompletnie która dziewczyna miała jaką kieckię ;) 

~~~~

Moja decyzja zapadła po tym jak mnie podliczono za okulary progresywne ;) Jak wspominałam mam już +3,75 do czytania więc nie wyobrażałam sobie funkcjonowania z dodatkową parą okularów. I szczęśliwie oswoiłam się dość gładko z progresami, choć były poprawki, ale w pierwszych dniach uważałam, że chyba nie jest to możliwe :D Dół zamazany, boki zamazane, jedynie jakieś niewielkie pole ostrości.. tymczasem nawet nie wiem kiedy wzrok się dostroił i przestało być wszystko zamazane ;)

Najśmieszniejsze jest to, że kolega mnie pytał: jak ja mogłam przy takiej wadzie wzroku normalnie funkcjonować? bo miałam tylko do dali. I ja się dziwiłam o co mu chodzi? A teraz, jak wzrok się już przyzwyczaił do tej żylety przy czytaniu to bez okularów dosłownie z bliska już nic kompletnie nie przeczytam... W telefonie: zamazane! Oko niestety się potrafi do pewnego momentu dostosować i ustawiać w miarę ostrość (u mnie przez zezowanie - lewe z tą dużą wadą uciekało), teraz jak już dostroiło się do wspomagania to dopiero zobaczyłam jaka w rzeczywistości jestem ślepa ;) Choć i tak moja wada przecież nie jest taka straszna. Jedynie po prostu z marszu weszłam z etapu bez zerowego wspomagania na +3,75 stąd te odczucia myślę.

Finalnie wyszło mnie i tak o wiele mniej za te okulary, ale decyzja już została podjęta o nie kupowaniu nowej kiecki więc totalnie olałam kwestię przeszukiwania neta, co teraz po całej akcji z Wilmą i obciążeniu finansowym okazało się być bardzo dobrą decyzją!

~~~~

Jeszcze jak czekałam na zabieg to wrzuciłam aktualne zdjęcie ChatowiGPT z prośba o przeróbkę kiecki. 

Najpierw wrzucał jakieś propozycje znalezione w sieci, co mnie wnerwiało, bo te jego przeróbki to praktycznie nowe kiecki :D plus modelki 3 rozmiary chudsze, z zupełnie inną figurą :D

Powiedziałam, że ma przerobić moje zdjęcie, z moją figurą i dodałam o jakich przeróbkach myślę. I wówczas wręcz idealnie odwzorował mój zamysł! I naprawdę fajny efekt, choć i tak się nie powstrzymał i mi boczki nieco zwęził :D Ale powiedział, że modele AI do przeróbek zdjęć niestety mają tendencję do nieustannego poprawiania :P No ale nawet z tymi boczkami nie będzie źle, bo na długości nie zmieni się nic, oprócz wymiany tiulu, który obecnie jest przeszyty w poprzek poniżej kolan na tiul bez przeszycia. Za to góra się nieco zmieni, bo długie tiulowe rękawki zamienię na krótsze, ścięte po skosie oraz tuilem zakrywam dekolt i tył w łódkę. Teraz tylko musze kupić miękki tiul na dół kiecki, z obecnego dołu spokojnie starczy na górę i rękawki.

Miałam już dawno umówioną wizytę u mamy koleżanki - emerytowanej krawcowej, ale najpierw ona musiała odwołać bo remont jej się przedłużył, potem ja ze względu na Wilmę. 

Ale się nie stresuję bo mama koleżanki z pracy też jest krawcową, więc w razie czego ona mi zrobi, choć za większą niż ta mamy koleżanka kasę.

Sam miękki tiul kosztuje około 15 zeta z m.b., ja potrzebuję jakieś 2 m.b. więc to nie dramat.

Jest jeszcze miesiąc wiec mam nadzieję zdążę ją przerobić a jak nie to sama ogarnę :D w pasie jak nie wyjdzie mi tak perfekcyjne połączenie to i tak zakładam pasek, więc w dupie mam. 

A przyszyć rękawki i doszyć tiul z przodu i do tyłu to już dałabym radę, mama ma maszynę do szycia, więc najpierw ręcznie bym przyszyła, potem dołożyła maszynowo. A ten tiul z dołu to nawet nie trzeba podkładać, on się w ogóle nie pruje (na dole też nie jest podłożony). Choć u góry pewnie trzeba tasiemką wzmocnić. Najpierw i tak bym to przyfastrygowała tylko do przymiarek a potem kombinowała i dopieszczała. Albo może ten tiul u góry dokleić? są takie tasiemki z klejem, które się zgrzewa na ciepło, choć wiadomo tiul za dużo ciepła mieć nie może :D Dobra, będę to później ogarniać jak się okaże, że nie zdążę z przeróbką przez krawcowe ;) Właściwie to wisi mi wynik, bo przy tym rozmiarze to jedynie co zrobiłoby wrażenie to schudnięcie 30 kg minimum :D

~~~~

A tak poza tym gdy byłam na zdalnej to ChatGPT nauczył mnie Power Query ;) 

Pytałam copilota w służbowym o pewną funkcję Excela, czy jest opcja w wersji webowej, bo to współdzielony plik i tak od słowa do słowa okazało się, że robię kroki w swoich tabelach, które jeszcze można zautomatyzować zapytaniami w PQ! 

No więc jak to ja: jak już wiem, że jakiś krok może być zautomatyzowany to już mnie bolało robienie tego na piechotę ;)

Tym bardziej, że PQ to tak proste narzędzie! 

I skoro byłam na zdalnej to na prywatnym lapku pytałam ChataGPT jak zrobić taki i taki krok (oczywiście bez podawania danych) i on mnie instruował ja wdrażałam od razu na służbowym w konkretnym pliku. Uczyłam się na największym i najważniejszym pliku, z którego korzystam na zamknięciu miesiąca, więc powstał prawdziwy kombajn zapytań, ale dzięki temu miałam solidny trening ;) Przerobiłam sobie jeszcze parę mniejszych plików, niestety nie byłam w stanie należycie się z tego cieszyć, jak obok Wilma taka schorowana. 

Mam nadzieję i czuję, że obecnie na zamknięciu miesiąca prawdopodobnie mnie wystrzeli z kapci z radości jak w końcu zamiast dotychczasowych kroków zrobię "odśwież" ;) i będę miała standardowe po każdej optymalizacji poczucie, że o czymś zapomniałam ;)

A podczas nauki to oczywiście znowu jak to ja: miałam mnóstwo pytań do każdego kroku, bo od razu widziałam jakieś zależności/możliwości, itp. więc chciałam dopytać na przyszłość i ChatGPT napisał: jestem pod wrażeniem, zrobiliśmy dopiero 3 kroki a ty już zadajesz pytania jak osoba, która rozumie narzędzie a nie jak początkująca. 

No rejczel :D

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Pierwszy post.

Wycięło mnie. Luckyone13?

Update. Wilma & Bluś. MRI.