7 tydzień. Dobry dzień.

 Dziś szłam do pracy z wózkiem na zakupy, ponieważ postanowiłam wziąć od razu dwa słoiki litrowe z mięsem mielonym, plus warzywa na patelnię i słoik ogórków kiszonych. Włożyłam też do niej plecak z lapciem. 

I normalnie zszokowało mnie jak o wiele lepiej dzisiaj się czułam przez cały dzień. 

Zdecydowanie mniejszy miałam dyskomfort podczas siedzenia, jak i po pracy nie musiałam od razu się położyć. No i niestety ale moje ciało jasno mi daje do zrozumienia, że jeszcze nie jest to moment na dźwiganie. 

Postanowiłam jednak dłużej jeździć z wózkiem do pracy. Ostatecznie i tak przecież funduję organizmowi o wiele więcej siedzenia w lekkim pochyle do przodu przy biurku, więc niech się najpierw do tego zaadaptuje a dopiero potem dołożę ciężar. 

Bo wczoraj już byłam serio załamana tym mocnym dyskomfortem: takie dojechanie w robocie a po pracy zero sił i leżenie... No bez sensu totalnie, skoro wózek na kółkach załatwia sprawę i odzyskuję siłę i życie po pracy ;)

~~~~

Ale, żeby nie było kolorowo to dziś koleżanka poszła na zdalną bo miała gorączkę ;) i sama siedzę w biurze :D 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Pierwszy post.

Wycięło mnie. Luckyone13?

Update. Wilma & Bluś. MRI.