Gin.
Ja już w domu.
Plan taki, że mam w poniedziałek załatwiać kartę dilo i prawdopodobnie w marcu na operację.
Trochę mną trzepło, jak powiedział o marcu, bo tego się nie spodziewałam 🙈
Ale widocznie tak miało być.
A normalnym trybem dopiero w marcu byłabym na wizycie.
Wstępnie do usunięcia dwa jajniki, ale prawdopodobnie będzie również usuwana macica, mam podjąć decyzję, ale lekarz sugeruje wycięcie biorąc pod uwagę moją historię choroby.
~~~
Powiedział też, żebym się nie przejmowała meno, od razu ustawią mi leki, bo tym razem nie można wyciąć guza bez jajnika, a że w drugim też już rośnie - też do wycięcia.
W zasadzie jajniki najważniejsze, jeśli chodzi o hormony, więc chyba zdecyduję się też na wycięcie macicy, bo prawdę mówiąc taki był plan po tym raku w przeszłości, że miałam urodzić tyle dzieci ile chcę i wyciąć macicę z przydatkami, a że już tyle lat nic się nie działo to lekarz powiedział, że miałam wyjątkowe szczęście.
Ale teraz nie ma co czekać i dalej tego hodować.
Poza tym to i tak będzie oglądane śródoperacyjnie histo-patologicznie więc całkiem możliwe, że i tak podjęli by taką decyzję podczas operacji.
~~~~
Nie wiem, jakoś nadal nie jestem psychicznie na to gotowa, dziś chyba zastosuję klasyczne wyparcie...
Ale zgodzić się oczywiście zgodzę, bo inaczej po co to wszystko? po co to turbo dziwne przesunięcie terminu wizyty o dwa miesiące wcześniej?
Poważna sprawa.
OdpowiedzUsuńChyba do mnie jeszcze nie dochodzi. W sumie spodziewałam się całe życie, że kiedyś to nastąpi, na każdej wizycie mi ginekolog mówił, że jak zacznie rosnąć to operacja i wycięcie wszystkiego. Ale jednak tyle lat nie rosło i zawsze było to w głowie zaszufladkowane "kiedyś" - w znaczeniu daaalekiej przyszłości. A tu raptem ta przyszłość to już za dwa miesiące...
Usuń