Dzierganie - siedzenie - starość.

Komin do czapki się tworzy. 

Podczas dwóch części Sherlocka Holmsa 😉 oczywiście z przerwami.



Mam też taką jak widać u góry włóczkę - ona jest tego samego typu i chyba ją wzięłam na chustę, ale do chusty nie mam kompletnie cierpliwości. Plus nie podobają mi się bardzo moje słupki, półsłupki, podwójne, itp.

~~~

Ogólnie mam jakieś tam zdolności manualne, ale większość hobby z tym związane wymagają siedzenia na doopie czego unikam odkąd nie wiem już ile lat temu (chyba ponad 10?) dostałam rwę kulszową po maratonie robienia elementów do origami 3D, na które miałam fazę 😉 Na średniej wielkości projekt potrzeba min. 500 więc serio spoooro godzin siedzenia i oglądania filmów... a samo budowanie takiego przedmiotu 3D to może z godzina. 

Od tego czasu postanowiłam sobie nie angażować się w zainteresowania, które wymagają siedzenia. I raptem większość odpadła. 

~~~

Dzierganie chciałam na filmy zamiast jedzenia. Ale w moim autystycznym deklu umiar gości totalnie sporadycznie więc jak zaczynam jakiś projekt na szydełku podczas oglądania filmu - to potem nie chcę przerywać aż skończę i siłą rzeczy zaczynam maraton oglądania... i tym samym siedzenia na doopie. 

Zresztą z oglądaniem u mnie tak, że mam okresy, kiedy przez miesiąc - trzy nic kompletnie nie oglądam z braku czasu i/lub chęci a potem wpadam w maraton: jak się nie wciągnę w żaden serial tylko poprzestanę na filmach to zaliczam parę filmów w ciągu popołudnia i wieczora, jak się wciągnę w serial to kilka takich wieczorów. 

Teraz mi się przypomniało: fajnie mi się dziergało podczas słuchania audiobooka! Może na nie się przerzucę zamiast filmów? 

I chyba zacznę jednak projekt długoterminowy, który jest na rozmiar M-L - wówczas nie będzie mi tak spieszno do jego ukończenia bo w uj daleko mi do tego rozmiaru 😉 więc może łatwiej o umiar? 

~~~~~

Trochę takie o niczym to pisanie, ale znowu miałam w międzyczasie (od ostatniego wpisu) milion myśli i tematów, które chciałam poruszyć a jak siadłam do pisana: totalna pustka... 

Dobra, może starość: ostatnio u mnie na tapecie.

Na pewno mam wqrw na siebie, że jestem stara i zbrzydłam, że wybrzmiewa to w moich dialogach i monologach, ale przede wszystkim działaniach: coraz mniej w związku z tym mi się chce i więcej olewam.

Mam ochotę na zmianę myślenia by od czegoś zacząć, by to myślenie może pomogło w mobilizacji do działania w kierunku zmiany, ale nie umiem zaklinać rzeczywistości... widzę starą trollicę w lustrze i wszelkie próby mentalnego zaprzeczenia momentalnie wywołują grymas kpiny... 

Póki co cieszę się, że np. jako 47-latka mam jeszcze siły aby wejść na 4 piętro z wózkiem z kotem w środku, że robię te 4 km dziennie z obciążeniem 4-7 kg, bo w końcu lapciu waży 3,5 do tego dokumenty i jedzenie w szklanych pojemnikach, dodatkowo w drodze powrotnej jakieś zakupy. 

Plus 20 lat młodsza koleżanka z pracy często ma połowę mojej energii (a przypomnę, że wg mojej subiektywnej oceny obecnie mam 1/10 energii jaką miałam w jej wieku). 

Ale na tym koniec. Wizualnie: otyłość + twarz starej baby... co mnie tak dołuje, że zniechęca do czegokolwiek. Wizje uwolnienia dziecięcej radości, czy chociażby pewności siebie godnej dojrzałej kobiety w moim ciele starej, otyłej trollicy wywołują uczucie żenady... 

~~~~~

A ostatnio praca zdalna nie pomaga bo już całkiem na doopie oklapłam. A czeka mnie chyba kolejny tydzień zdalnej, bo kota nadal się wylizuje 🙈 Miałam ją w weekend puścić bez kubraczka i obserwować i co? dosłownie minuta wystarczyła aby sobie aż do zaczerwienienia wylizała ranę 😭 Wetka mówi, że właściwie zanim jej same strupki nie odpadną powinna chodzić w kubraku. 

~~~

No nic, ja spadam do roboty. U nas zasypało konkretnie, ja lubię białą zimę bo jak wracam z pracy o 16:00 przynajmniej jest widno 😊, ale chlapy jak śnieg się topi nie cierpię. W piątek późnym wieczorem wystawiłam worek ze śmieciami na balkon, bo już resztki niedojedzonej karmy kotów zaczęłam czuć a po nocach nie chodzę na śmietnik. A w sobotę już było tak: 😅

Dziś ciąg dalszy zamieci: 



Aktualizacja o 18:00 (pługi jeżdżą jak szalone), ponoć u nas na Pomorzu dziś największe śnieżyce.


 





 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Pierwszy post.

ChatGPT. FITBODY. Same old, same old.

AI, Chat GPT.