Dzień 11.

Dziś zrobiłam sobie sama zastrzyk przeciwzakrzepowy. Nie było tak źle. W końcu mam na tyle w miarę miękki brzuch, że jestem w stanie utrzymać fałdę skóry jedną ręką. 

Cieszę się, bo jeszcze 20 zostało to mama nie będzie musiała wchodzić na to 4 piętro. 

Jutro zdjęcie szwów. Mam lekki strach, bo rany wciąż świeże się wydają, na pewno cały czas lekko czerwone, nie wiem o co chodzi. 
I tak chirurg będzie oceniał. 

Dziś już tylko jedną tabsę przeciwbólową wzięłam, ale rano przed usuwaniem szwów się nafaszeruję 😉


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Pierwszy post.

Wycięło mnie. Luckyone13?

Update. Wilma & Bluś. MRI.