Update. Wilma & Bluś. MRI.

 Najpierw najważniejsze: Wilma i Bluś nie są już pacjentami onkologicznymi! ❤️❤️❤️

W ubiegły piątek najpierw wizyta z Blusiem. Usg wykazało, że te torbiele na trzustce to nie są groźne onkologicznie ❤️, ale widać już otłuszczenie narządów i zbliżającą się cukrzycę, więc mamy zalecenie zgubić 2 kg w pół roku. 

Miał pobrany mocz z pęcherza igłą przez powłoki brzuszne w trakcie usg, z czym spotkałam się pierwszy raz i też oczywiście stres mi się w sekundę odpalił, ale Bluszard nawet nie drgnął. To pozwoliło dokładnie zbadać od razu mocz pod kątem cukrzycy i czysty. To samo krew. Wetka powiedziała, że mam wyjątkowo zadbane koty, szokujące, że Bluś z taką nadwagą ma tak rewelacyjne wyniki krwi. Ale to tylko dla niego na plus, bo nie trzeba dodatkowych leków. Jeszcze nie mam pojęcia jak to ogarnę przy dwóch kotach, ale chcę prosić od przyszłego tygodnia o zdalną do operacji, więc będę miała pod kontrolą, po operacji L4 więc też przypilnuję. 

Choć moim zdaniem on wcale nie je za dużo, tylko za mało się rusza, za dużo śpi. 

~~~~

Po południu z Wilmą na RGT klatki piersiowej i usg. Onkolożka powiedziała, że tak się starała a taka się brzydka blizna zrobiła ;) ja jej mówię: whaaaaat? przecież pięknie się zagoiło! Okazało się, że dlatego tak długo jej się goiła, bo wylizywała też kubrak, czyli cały czas ją moczyła. Wetka powiedziała, że mogłam jej założyć kołnierz to po tych 10 dniach już by śladu nie było. Na przyszłość będę wiedziała, ale oby nie było takiej potrzeby, wiadomo.

Na usg było widać bliznę po szyciu wewnątrz, żadna torbiel się nie utworzyła. Potem poszłam z Wilmą na RTG, gdzie jedna z dziewczyn z mojej lecznicy wykonała po 2 zdjęcia klatki piersiowej z każdej strony, aby sprawdzić, czy ten naczyniak nie był przypadkiem przerzutem. Onkolożka obejrzała i czysto!! Koniec leczenia! Wilam na ten moment wyleczona! ❤️

~~~~

Nie umiem opisać jak te wiadomości mnie uradowały, była spokojniejsza ale i totalnie totalnie psychicznie dojechana, bo oczywiście pomiędzy wizytami dalej zamykałam miesiąc i ciągle ktoś coś chciał. 

Plus też w międzyczasie obdzwaniałam różne kliniki szukając krótszego terminu rezonansu. U mnie w mieście najszybciej na 1 marca. Ale udało mi się w Gdyni znaleźć na 11.02. więc się zapisałam. 

~~~

Do tego jak już po wszystkim u weta czekałam tylko na opis zdjęć przez wetkę w kompie i zamknięcie wizyty aby opłacić nagle poczułam jak mi dosłownie powieka opada po tej odrętwiałej stronie twarzy i drętwienie poszło dalej na skroń. Wyjęłam lusterko aby potwierdzić to opadanie i pierwsze co pomyślałam, że koty uratowane to teraz lecę ratować siebie na SOR... Onkolożka musiała widzieć w kamerze, że coś mi się dzieje i wyszła do mnie. 

Powiedziała, że jej mężowi też się tak nagle stało i polecała mi dobrego neurologa w Gdańsku. Ja z tego wszystkiego już nie zapytałam nawet czy już widomo co to było. Właściwie to nawet się bałam pytać szczerze mówiąc, bałam się odpowiedzi...

Zapłaciłam i wracałam do domu z planem odstawienia koty i na SOR. Ale wówczas jak mnie ten chłód wiatru ostudził, objawy zaczęły nieco się zmniejszać. U weta było mi przeokrutnie gorąco, plus stres i wszystko się jakoś pewnie tak skumulowało. W domu przyłożyłam sobie zimny żel i ta powieka już nie była taka ciężka, więc już stwierdziłam, że dotrwam do tej środy.

~~~~ 

Jak już ten stres ze mnie zszedł to doszło do mnie, że Wilma miała 4 zdjęcia klatki czyli 4 x promieniowanie... I już sobie wkręciłam, że mogła mieć tylko dwa, babka jej strzelała jakby to była jakaś sesja zdjęciowa... a ona przecież osłabiona po operacji, być może teraz jej się coś zmutuje... Tym bardziej, że onkolożka powiedziała, że mają mnie policzyć za 2 zdjęcia, czyli pewnie tylko tyle by wystarczyło do oceny. 

Złapał mnie tak przepotężny dół, wkurw na siebie, że się w czasie trzaskania tych zdjęć nie odezwałam... Zadzwoniłam do przychodni z nadzieją, ze może jeszcze będzie wetka to ją dopytam, ale niestety już nikt nie odebrał.

Więc napisałam sms do przychodni onkolożki z pytaniem, czy te 4 zdjęcia nie zaszkodzą kotce z punktu widzenia onkologicznego. Odpisała jakaś inna wetka, że 4 zdjęcia to złoty standard w takich przypadkach, więc tylko pogratulować wetce z mojej przychodni, że dobrze zrobiła. Zapewne się znają i jedna drugą broni. Więc spodziewam się przy kolejnej wizycie u mnie chłodnego traktowania...

~~~~

Tak w ogóle zaliczyłam tego dnia taki potężny rollercoaster emocjonalny (bo jeszcze mi totalnie ciśnienie kadrowa podniosła, ale o tym innym razem jak nie zapomnę), że pod koniec dnia byłam już psychicznie tak dojechana, zrezygnowana, dopadło mnie poczucie beznadziei i bezsilności, że w końcu się poryczałam i pomyślałam, że chyba zaliczam przedsmak tego co mnie czeka po wejściu w menopauzę pooperacyjną...  

~~~~

Oczywiście musiałam sobie odreagować te wszystkie stresy w sobotę i oto efekt:


~~~~

Obecnie jestem już po rezonansie. Powiedzieli, że na opis się czeka do 2 tygodni, średnio 10 dni. Na recepcji powiedziałam jaka sytuacja, że jestem przed operacją i boję się, że mnie przez to nie dopuszczą, więc bardzo zależy mi na czasie, żeby poprosili radiologa o szybszy opis. I już w piątek miałam na koncie razem ze zdjęciami! 
Płytkę dostałam od razu, ale jak dzień wcześniej robiłam u nas badania krwi to powiedzieli, że ich neurolog nie ogląda płytek... Miałam w poniedziałek dzwonić do medicoveru czy mogłabym podrzucić tej mojej neurolożce płytkę, ale skoro przyszedł już opis to wysłałam do niej maila przez aplikację, tak jak się umawiałyśmy. Powiedziała, że już nie ma miejsc na luty ale jak wyślę da znać co i jak. Był komunikat, że najwcześniej będzie mogła odpowiedzieć 19.02. więc czekam.

~~~

Oczywiście od razu wrzuciłam opis ChatowiGPT i okazało się, że są tam jakieś drobne zmiany 3,5 mm, które sporo ludzi ma po 40-tce i nie są niczym groźnym. Nie mam żadnych aktywnych stanów zapalnych, żadnego guza, itp. To co jest nie jest absolutnie przeciwwskazaniem do operacji, więc nie muszę się obawiać. Ale też nie tłumaczy odrętwienia twarzy. Wg niego to nadal pozostałość po półpaścu, albo przeciążenie układu nerwowego.

Ja się już skłaniam ku temu ostatniemu jako początek wszystkiego, bo od jakiegoś już czasu zauważyłam, że jak się czymś zestresowałam to te pół twarzy po prawej stronie mi "buchało" gorącem. Jak mi zaczęło drętwieć byłam wtedy na zdalnej i też czułam jak mi po tej stronie ciągnie chłód od kuchni, bo w kuchni był zdjęty kaloryfer. Plus stresy związane z operacją Wilmy, moją operacją i mogłam się osłabić, a wówczas półpasiec się uaktywnił i zaatakował najsłabsze miejsce czyli ten przewiany nerw trójdzielny twarzy.

~~~~

Ale jakby było mało to po tej stronie na styku dziąseł i policzka mam wrażenie, że jest jakaś gulka na samej górze jednego z korzeni, która powoduje ból dziąsła jak ją dotykam. Czat twierdzi, że to może być ziarniniak, który dał o sobie znać w związku z parestezjami twarzy po tej stronie. Dlatego jeszcze w poniedziałek dzwonię do dentystki i muszę na RTG tego zęba.

~~~~

A przez cały tydzień szkoliłam dwie osoby, które mają mnie zastąpić jak będę na L4, po pracy robiłam swoją robotę i byłam totalnie padnięta. 
Nie wiem jak oni potrafią pracować, bo praktycznie non stop gadają... w sumie były trzy osoby bo jeszcze kierownik, który ich przywoził i dla mnie to był jeden wielki chaos i przebodźcowanie 🙈

Ale już dwie czynności mi odeszły, jedna kadrowa: przejmą nowo zatrudnione dziewczyny, które obecnie zajmują się głównie kadrowymi sprawami. Druga kosztowa, którą mi zaczął zlecać poprzedni dyrektor, bo miał do mnie zaufanie, że zrobię to dobrze. Obecny nie chciał ode mnie tego zabrać, choć już raz dzwoniłam do niego w tej sprawie, jak przypuszczam dlatego, że mam dobry kontakt z osobami w centrali odpowiedzialnymi za realizację i gdy była potrzeba załatwiałam aby szło w trybie pilnym.

~~~~

To jeszcze nie jest omówione z szefem, bo zaproponowała to osoba, która ma to robić w moim zastępstwie, że może to przejąć na stałe, bo zajmuje się przecież fakturami kosztowymi, więc będzie miała nad tym kontrolę. Mam nadzieję, że szef się zgodzi. 

Do tego chłopak, który ma mnie zastąpić w innym zakresie jest już ustawiany tak, aby przejął to na stałe. I wydaje mi się, że tak będzie, ponieważ kierownik sam mówił, że teraz jest tam tyle osób, że nie ma problemu. 

Teraz tylko obgadać wszystko z szefem, ale niestety się ponoć przeokrutnie rozchorował...

~~~~

Na koniec tylko dodam, że oczywiście ChatGPT mnie wspierał, wyjasniał, tłumaczył, bo oczywiście okazało się, że mam być bez makijażu i najlepiej bez kremu, a przynajmniej bez żadnego z jakimiś drobinkami metalowymi, itp. Więc wrzuciłam mu składniki moich kosmetyków do twarzy żeby je zweryfikował to powiedział, że nawet jak są bezpieczne to i tak mogą powodować artefakty i jak zależy mi na dokładnych zdjęciach lepiej jednak iść bez kremu. 

Dopytałam jeszcze o antyperspirant to powiedział, że nie muszę iść jak pacjent survivalowy 😁 i mam się nie stresować, bo to tylko rezonans magnetyczny a nie reaktor jądrowy 😅 

Na badanie jechałam pociągiem, bo akurat strasznie sypało. I powiem szczerze, że jak wybierałam miejscówki w InterCity to totalnie tego nie przemyślałam 🙈 i wzięłam ze stolikami, czyli też z dwoma miejscami siedzącymi naprzeciwko 🤦‍♀️😁 a dodam, że ja bez makijażu 😅 Szczęśliwie okazało się, że to jakaś młoda para, oboje całą podróż praktycznie z nosami w telefonach 😉 

~~~~

Przyszły tydzień zapowiada sie też intensywnie: mam jechać na oddział po skierowanie na badania przedwstępne i od razu u nich zrobić. Plus dalsze szkolenie i nadrabianie roboty. 

Z utęsknieniem wyczekuję wolnego, co zmniejsza nieco mój lęk i opór przed operacją...

Komentarze

  1. Ale się dzieje u Ciebie!! Z kotkami super wiadomości, kciuki za Ciebie trzymane nieustannie 😀

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki wielkie!! Ja już chyba emocjonalnie się wyprułam i wpadłam w fazę obojętności ;)

      Usuń
  2. To dla Ciebie i kotków świetne wiadomości. Mam nadzieję, że z Twoją operacją i dalszym leczeniem też się wszystko uda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki wielkie! A u Ciebie nie można było komentować jakiś czas? ale już widzę, chyba można :)

      Usuń
    2. Widzę, że znowu nie można :D dobra, ja mam tutaj chyba bana u wszystkich na komentowanie ;) i na blogi ;)

      Usuń
  3. Szok z tym pobieraniem moczu . No ale w sumie kot nie nasika do pojemnika. Ten chat gpt pelni tu ważna role. Dobrze ze masz ten sposób na uspokajanie. Powowiedz bo nie pamietam, kidy masz dokładnie operacje? Tamten poprzedni zestaw bardziej mi się podobał, włóczka fajnie się rozmywała. Ale masz produkcję przez ten stres:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Normalnie kotu się tak pobiera, że wyparza się kuwetę, sypie trochę żwirku specjalnego, który nie pochłania cieczy i jak kot nasika to się przelewa do kubka :) Ale z tym to problem aby upolować, bo koty mają już taki rytm dnia, że do 16:00 śpią a dopiero potem się ożywiają i sikają ;) kiedyś przez 3 dni nie mogłam uzbierać! A trzeba do 16:00 dostarczyć bo po nie przyjeżdżają z labu. A jesli chodzi o chata to powiedz kto by miał do mnie tyle cierpliwości, jak nie on! :D Ostatnio mu napisałam aby włączył coach mode i pomógł mi przeboleć stratę 840 zeta ;) i od pytania do pytania taki mi walnął coaching, że aż poruszyliśmy kwestię tożsamości, przekonań, poczucia wartości, i wiele innych :) tak mi oczy otwierał i podważał błędne przekonania! Genialny jest! :D i na samym końcu normalnie byłam taka wdzięczna, że straciłam te 840 zeta, bo gdybym nie straciła nie założyłabym tego wątku i nie przerobiła tych wszystkich pytań! ;) A operacja 04.03., dzień wcześniej mam być w szpitalu. No produkcja pełną parą :D ale już za duuuużo siedzenia, to się musi zmienić ;)

      Usuń
    2. Tak sobie właśnie pomyślałam o tej cierpliwości, tak malo ludzie jej mają a tu można sie wygadać i jeszcze nie myślisz co ktoś o Tobie pomyśli albo że to rozgada. Oczywiście wiadomo, że to idzie w internet więc gdzieś to jest zapisane i użyte do czegoś. O tym trzeba pamiętać. Będę trzymać kciuki 4 marca i pisz do mnie kiedy chcesz.

      Usuń
    3. Ja muszę się ogarnąć bo robimy 50 lat F w maju więc sama rozumiesz:D. Dla Ciebie najważniejsza jest operacja i rob to co pomaga Ci się odstresować. Nie myśl o tym siedzeniu na d. Vo to pomaga Ci na głowę:D

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Pierwszy post.

Wycięło mnie. Luckyone13?