Dzień 18.
Dzisiejszy poranek w poniższych rytmach:
Thong Song (1950's Motown Choir cover)
Jak ja kocham te moje poranki!
Zazwyczaj wtedy robię swoje pierwsze 1 tys. kroków, dziś nawet trochę "potańczyłam" rękoma 😉 i aż się spociłam! ❤️
~~~
Niestety im bliżej końca miesiąca tym częściej pojawia się strach związany z końcem wolnego i tej swobody... W sensie ja i tak zamierzam poprosić o jeszcze 2 tygodnie L4, na pewno dostanę, bo koleżanka z sali (która miała wycinaną samą macicę) pierwsze dostała na 2,5 tyg. a teraz jej przedłużyli do połowy kwietnia. Moje pierwsze L4 było od razu na miesiąc, więc myślę na luzie dostanę na jeszcze dwa tygodnie.
Ale zapewne będą do mnie dzwonić na zamknięcie miesiąca, więc ten niczym niezmącony czas się kończy... już nawet zaczyna mi się znowu praca śnić 🙈
I już marzy mi się urlop, bo choć obecnie też odpoczywam, jednak dopiero teraz czuję mniej bólu, więc chcę taki urlop bez bólu i w pełni sił, czyli jakoś po 3 miesiącach od operacji. Na pewno nie będzie problemu, bo mam do wykorzystania 51 dni.
~~~
A tak w ogóle moje poranki zaczynają się jakoś po 5:00.
Już się robi względnie widno, więc jak czuję się wyspana - nie zasnę.
Plus zaczynają się od razu odpalać myśli, mózg jak w kołowrotku nie do zatrzymania... tym bardziej, że jeszcze na pół-senno, bo próbuję zasnąć, więc staram się nie uruchamiać świadomości.
Noce mam teraz już całkiem zacnie przespane, wybudzam się około 2 razy.
Jednak jest to totalnie dziwne wybudzanie, bo za każdym razem czuję się wyspana.
Na początku tak się czułam za każdym razem a wybudzałam się co 1,5 h... to był hardcore!
Najpierw między 22:00 a 22:30 mnie odcina i pierwsze wybudzenie mam między 23:45 a 0:30 i wydaje mi się, że to pewnie już 4:00 bo jestem wyspana. Codziennie mnie szokuje jak widzę, która jest rzeczywiście.
Obecnie już między 2:00 a 4:00 się wybudzam drugi raz i zazwyczaj muszę opróżnić też pęcherz. Potem już między 5:00 a 5:30 pobudka.
Na początku jak wybudzałam się co około 1,5 h to dosypiałam jeszcze do 7:00. Obecnie to już nie ma szans, ale jeśli po 22:00 padam to w sumie mam te 7 h snu z przerwami.
~~~~
Aa, no i spokój też mi póki co zakłóca oczekiwanie na wynik histopatu, wiadomo. Dlatego zagłuszam łeb.
~~~~
A tak w ogóle to wczoraj naszła mnie ochota na kaszę gryczaną niepaloną 😁 do pulpetów drobiowych od mamci, do tego buraczki, też od mamci ofc ❤️ Pogoda była piękna, więc postanowiłam uskutecznić spacerek po okolicznych sklepach. Udało mi się znaleźć!
Ale niesamowite jak mi się zmysł węchu wyostrzył na smród spalin! Miałam nieustannie potworną coffkę! Samochody miałam wrażenie jeden za drugim naparzały 🙈 obrzydliwe!
Jednak jak do tej pory gdy otwierałam balkon i chodziłam po pokoju powietrze nie było takie spalinowe...
Choć wczoraj to już "uroki" mieszkania w bloku: sąsiad jarał zioło, inni fajki i musiałam zamykać. Do tego popołudniami zaczęli wypalać trawy na ogródkach działkowych i pewnie jakieś inne odpady bo zalatywało paloną gumą...
Matko, jakie to straszne jak człowiek ma tak wyczulony węch i zewsząd czuje smród, który aż boli 😭
W tym roku jak tylko brat będzie chciał mnie zabierać nie odmówię żadnego wyjazdu nad morze, czy do lasu na spacer! W tamtym roku nie, bo praca... Qrwa... samo wspomnienie mnie boli!!! jaki człowiek głupi...
~~~~
A tak odnośnie wspomnień: to digitalizując swoje zapiski przypomniałam sobie o moich bataliach z emerytowanym już pracownikiem: ile tam było negatywnych emocji a obecnie kompletnie, kompletnie o tym nie pamiętałam! Nie ma to dla mnie żadnego znaczenia na dzień dzisiejszy, ale wtedy na pewno te emocje nie były obojętne dla mojego zdrowia...
Matko, jak chcę o tym pamiętać jak wrócę do pracy!!!! Chyba zrobię sobie notatkę z przypominaniem 2 x dziennie 😉
~~~~
O matko, jak ja kocham te moje poranki!! Codziennie tulaski z Blusiczkiem ❤️ i mizianki z rozanieloną Wilmą ❤️ już się przyzwyczaiły, że pańcia działa w zwolnionym tempie 😉 bo moje pracowe poranki to zazwyczaj speed i tornado 😁
skądś znam tę melodię
OdpowiedzUsuńjuż wiem, syn mi to prezentował https://www.youtube.com/watch?v=oiKj0Z_Xnjc
UsuńTak! to jest oryginał a to, co zalinkowałam to cover :) ostatnio wykorzystywany w wieelu rolkach na FB ;) stąd mi wszedł w ucho :D
UsuńDodam, że ja bardzo lubię takie przeróbki z połączeniem chóru, tak jak w drugim podlinkowanym utworze, który wrzuciłam we wpis (żebym miała szybkiego linka w razie czego).
UsuńAa, jak coś to ja u Ciebie nie mogę komentować, więc stąd nie komentuję :)
UsuńTo o gargusiu:D
OdpowiedzUsuńMuszę zapanować nad negatywnymi emocjami odnośnie bezjajca. Zżera mnie. Muszę się zobojętnić na to.
UsuńTak! o Gargusiu! :D i serio już nic kompletnie z tych zarówno sytuacji jak i emocji nie pamiętam! 🙈 i po co mi to było?? no ale widomo, wtedy to się działo i człowiek nie potrafił się zdystansować... Ja też turbo muszę się pilnować jak już wrócę! Myślę, że nam jest trudno bo mało mamy znajomych poza pracą. Ty też jesteś zagranicą i większość znajomych masz z pracy. Więc siłą rzeczy człowiek tą pracą żyje. Mi Alex napisał, że zbytnio jestem zaangażowana, nie tyle w samą pracę co też w relacje, stąd tak mocno odczuwam zawód. To jest dla mnie praca na przyszłość. I już mi się pomału udawało, bo ciągle sobie powtarzałam: to tylko relacja służbowa, tylko służbowa! :D
Usuń