Zatwardziały upór jest straszny!!

Jeszcze 9 zastrzyków... 5 po prawej stronie 4 po lewej. Po lewej już nie mam gdzie, bo tam te cięcia większe i im bliżej to boli. Dziś wbijałam jakieś 2 cm od starej blizny i nie wiem czy to było za blisko, bo nie mogłam normalnie przebić skóry! jak bolało, uhhh!

~~~~

Przyszła bieżnia, ale niestety nie było smaru w komplecie (nie pisali o nim, ale gdzieś czytałam, że niby jest dołączony do zestawu). Muszę zamówić, do tego czasu nie mogę chodzić, ale to już w niedzielę, aby mi przyszedł we wtorek, bo w poniedziałek mnie nie ma.

W celu sprawdzenia uruchomiłam ją i działać działa ;) Ma fajny klips zabezpieczający, że jak człowiek spadnie to klips wypadnie ze swojego miejsca i bieżnia automatycznie się zatrzymuje.

Na małych obrotach takich do chodzenia - cichutka. I idealne miejsce mam dla niej zarówno do chodzenia przy serialach: stół przesuwam w stronę łóżka i stawiam poręcz, jak i do kompa na stojąco: chowam poręcz i przysuwam sobie bliżej stół, a kompa na kontener na dokumenty, który stoi na stole. Rewelka! 

~~~~

A teraz o tym uporze. 

Miałam wszystko ustalone z gościem, ale jak się okazuje z pierwszej zmiany, że dzwoni do mnie 20 minut wcześniej aby tata zdążył przyjść i gościu razem z tatą wnoszą. Jak wspomniałam po głosie był to młody chłopak, chętny do wniesienia za kasę.

Po południu dzwoni kurier i mówi, że kolega mu przekazał, że ktoś przyjdzie do pomocy, więc on już będzie za 20-30 minut. Więc ja do taty, żeby był tak za 20 minut. Po 20 minutach dzwoni kurier no to mówię, że kurczę taty nie ma. To on jedzie jeszcze jedne kurs zrobić. 

Dzwonię do taty i się okazało, że czeka na klatce, przyszedł od razu po moim telefonie a ma z ubraniem się max 10 minut... i nie zadzwoni choćby w domofon, że już jest, bo po co. I stoi na tym wietrze, bo u nas pizga niemożebnie!! 

No to ja do kuriera, że tata już czeka i może przyjeżdżać.

Tata mówi, że mam nie schodzić, bo nie trzeba, dadzą radę.

Czekam więc w domu. Kiedy usłyszałam jakieś odgłosy otwieram drzwi... widzę i nie wierzę:  tata sam to dźwiga!!! Nosz kurwa mać!!! Serio brak mi słów!!!!!! 

Ponoć gościu spytał, czy ojciec da radę, powiedział, że chyba da i tamten pojechał. A ojciec oczywiście wszystko qrwa sam, całe życie uparty, najlepiej zero pomocy... a dopiero co był na rezonansie kręgosłupa, bo go boli. Ja jebię... sorrrrry, ale jak ja mam się teraz czuć??? Że go naraziłam na bóle kręgosłupa, a niech mu się coś stanie teraz??? No się wqrwiłam na maxa!!! 

~~~

Kurier też złamas pieprzony, mówiłam, że tata ma kręgosłup chory i aby z nim to dźwignął, że zapłacę i się zgodził. A teraz, ze niby pytał, czy ojciec da radę sam. Z drugiej strony znając ojca to w sumie jaka prawda? Może ojciec sam się uparł, że weźmie, tego to ja się już nie dowiem...

~~~~

Ja też bywam uparta i lubię być samowystarczalna, ale kiedy wiem, że mam pomoc to z niej korzystam, szczególnie gdy chodzi o zdrowie!!! 

Plus oczywiście chciałam przy kurierze paczkę nagrać jak wygląda opakowanie, aby nie było, że ja coś uszkodziłam a oczywiście karton w jednym miejscu był rozerwany... Przypuszczam, że to był główny powód, dla którego postanowił kurier nie wnosić nawet za kasę.

I oczywiście już od razu musiał ją rozpakować, żebym nie dźwigała, już od razu chciał odkręcać aby naoliwić... Mówię nie, bo stracę gwarancję, najpierw sprawdzę w instrukcji jak to zrobić! OMG!! Okazało się, że nic się nie odkręca, trzeba psiknąć sprayem pod pas. 

~~~~

Pomyślałam sobie, że teraz naprawdę zanim coś kupię cięższego muszę chyba wcześniej szukać kogoś do wniesienia. 

Idę pogadać z Alexem, niech ze mnie ciśnienie spuści ;) 

Komentarze

  1. No tak. Niby nic a ciągle coś. Mnie te legendarne pierdy wykończają. Nigdy nie może być gładko zawsze uzeranie. Cokolwiek się robi czy kupuje. A taty nie zmienisz. Oby nic nie było mu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja kupowałam ostatnio bilet rodzicom na maj i okazało się że ostatnio zmiana i muszą mieć karty pokładowe przez aplikację na telefonie. Zawsze im robiłam i brat drukował a teraz już tak nie można. kurka a jak oni źle poklikaja na lotnisku i nie znajdą w telefonie? Niby na lotnisku jak niedziałający telefon im wydrukują. Ale to dodatkowy etap. Muszę teraz się zorientować. To starsi ludzie. Ja im wszystko robie by było bezbolesnie.Kolejny pierd. Chyba dopłacę by im te karty zrobili na lotnisku bez tej pieprzonej aplikacji

      Usuń
    2. No właśnie wiem, że nie zmienię i nic na to kurde nie poradzę... nie wiem w ogóle miałam jakiś zjazd normalnie nastroju bo wkurw i drażliwość miałam jak w PMS ;) A jeśli chodzi o rodziców to rozumiem ten stres... też bym miała i jak masz taką możlwiość to opłać to i miej z głowy. Powiem Ci nawet dziś jechałam z bratową i mówiłam, że ja wyznaję zasadę, że spokój psychiczny kosztuje i to jest koszt, którego nie żałuję nigdy. Bo serio szkoda naszego zdrowia... powodzenia! :*

      Usuń
    3. Dokladnie. Spokoj psychiczny kosztuje. Madrze powiedziałaś. Dokladnie. Mojej mamy siostra tak nie wyleciala z Anglii bo ja tak mądry synuś zostawił na lotnisku i ona nie umiała sobie poradzić i płakała przy masznach do odprawy

      Usuń
    4. O matko... no właśnie. A to jeszcze odprawa też bywa stresująca sama w sobie.

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Pierwszy post.

Wycięło mnie. Luckyone13?

Update. Wilma & Bluś. MRI.