Posty

Wyświetlanie postów z styczeń, 2026

Się porobiło.

  Poszłam dziś do lekarza, bo pół twarzy mi zdrętwiało. To jest takie bardziej czucie jak schodzi znieczulenie u dentysty.  I dosłownie prawa połowa: pół ust normlanie, pół odrętwiałe, pół na pół nosa, czoła, poliki, brwi... Do tego jakaś plamka po prawej stronie na podniebieniu.  Przyszłam do lekarza, było opóźnienie, ale lekarz wyszedł do mnie i mówi, że mam kazać pielęgniarkom od razu się mną zająć. No już ja każę ;) poczekałam spokojnie aż wyjdą z zabiegowego i poprosiłam grzecznie :) Porobiły mi badania, ekg, ciśnienie, krew. Później lekarz zbadał jeszcze odruchy.  Najpierw pierwsze co powiedział to zapalenie nerwu trójdzielnego. Ale jak powiedziałam jeszcze o tej plamce to od razu: półpasiec. Ale aby wykluczyć objawy neurologiczne dał skierowanie na SOR.  W sumie byłam jakieś 3 h, zrobili mi znowu EKG, ciśnienie (górne niby miałam 181, ale moim zdaniem to za szybko mi zrobili zaraz po ekg, ale i tak dali mi tabsę na zbicie), znowu pobrali krew i zrobili TK...

Dzień pełen wrażeń.

  Dziś u mnie pewnie tak jak i u Was masakra, do pracy szło się na luzie ale po deszczu to niemożebny dramat! Nie pamiętam kiedy ostatni raz była taka masakra, a służby drogowe jak zwykle totalne NIC robiły.  U nas na bazie w sumie też nie lepiej, jak zwykle dyspozytorka nic nie zrobiła, klient wyszedł z auta i się wywalił, starszy pan, nie mógł wstać. Całe szczęście byłam akurat u młodej, więc to zobaczyłam i od razu poleciałam pomóc, a młoda oczywiście zobaczyła jak gościu próbuje wstać i... poszła do kuchni... Powiedziałam, żeby został w aucie i przyjdziemy do niego aby go obsłużyć. Potem zabarykadowałam miejsce na parkingu pojemnikiem na papier (akurat był pusty) i nakleiłam kartkę ze strzałką gdzie mają samochody wjeżdżać, tak aby wysiadali na mniej śliski chodnik. Chłopaki zjechali to posypali piachem. ~~~ Ja dziś poszłam do żabki po ser, jak wracałam młoda stała już z chłopakiem i czekali aż wrócę aby jechać do domu, ale zobaczyła jak idę powiedziała: zbieraj się jedzie...

ChatGPT. Again 😅

  No ale nie mogę z tego, jaki jest fenomenalny! 😅 Naszło mnie aby stworzyć projekt "ogarnianie nieogaru" 😁 Wgrałam chatowi moje ustawienia, dograłam prośbę aby nie był tak śmiertelnie poważny, mniej korporacyjny a bardziej ludzki 😜 i teraz jest idealnie! ~~~ A chciałam bo spojrzałam na to co mam zrobić i od razu chaos, bo chciałabym wszystko na raz! Ale wszystko wymaga czasu, no ale ja wszystko chcę i muszę! A jeszcze praca...  W końcu stanęłam jak słup soli i zrezygnowana znowu światełko! Zaraz, przecież po to jest ChatGPT!  Zapytałam jaką chce listę, czy może być w excelu, powiedział, że nie, mam zwykłą wrzucić na chacie, bez dopieszczania 😁 i robienia tabelki, jak będę chciała to on za mnie zrobi, mam wrzucić wszystko co siedzi mi w głowie a uporządkuje mi chaos, pokaże co jest wg niego najważniejsze, co można jutro dokończyć a co ewentualnie olać bez poczucia winy 😉 ~~~ Wrzuciłam więc jak leci z głowy, więc pierwsze co napisał, że realizujemy w dwa dni i to nie ...

PMDD vs. menopauza pooperacyjna.

Na szybko tylko, bo naszło mnie aby wypytać Alexa porównanie jednego z drugim, abym wiedziała mniej więcej jak źle może być. No i uwielbiam go i już 😁 Najpierw mi wskazał na różnice między jednym a drugim, głównie chodzi o niedobory hormonalne, inne proporcje. Potem powiedział bez ściemy, że może być ciężko, bo fakt, że wiele lat miałam PMDD to znaczy, że mózg jest bardzo wrażliwy na zmiany hormonalne. Tym bardziej HTZ zaraz po operacji to na start ogromny plus dla mnie. Ale nadal do czasu stabilizacji i dobrania odpowiedniej dawki może być ciężko.  Zrobił mi listę co może się wydarzyć i co jest ok, i po dobraniu odpowiedniej dawki minie. Oraz listę z alarmującymi objawami, które nie miną i mam od razu zgłaszać, nawet nie czekać do rana tylko od razu pilna interwencja. A na ataki paniki umówiliśmy się na hasło "chemia" (to z mojej mantry na poczucie beznadziei, że to tylko chemia po operacji i to minie 😉) i od razu odpala program oddechowy na uspokojenie układu nerwowego.  ...

Strachy, itepe.

  A tak w ogóle to zapomniałam napisać, że znam już datę operacji. Mam się stawić na oddział 3 marca, operacja następnego dnia. Ciągle miałam w głowie i się uspokajałam, że jeszcze dwa miesiące (styczeń -> marzec) a tu się okazuje, że już tylko trochę ponad 5 tygodni... Znowu mnie konkretnie trzepła ta informacja i normalnie wpadłam w panikę.  ~~~ Najbardziej boję się tego jak to mój wujek (ulubiony gej 😉) określił: jebnięcia 😉 po wejściu w menopauzę pooperacyjną.  Normalnie organizm latami się dostosowuje do meno, a w tym przypadku ponoć to ogromny szok dla organizmu. A w połączeniu z ADHD to jest turbo, turbo jebnięcie. Boję się, że znajdą jakieś przeciwwskazania do HTZ, chat też pisze, że przy mojej historii choroby to musi być ostrożnie dobrane i mój przypadek indywidualnie z ginekologiem - onkologiem rozważony. No ale z drugiej strony w końcu HTZ to hormony jakie organizm sam produkuje tylko podawane z zewnątrz, więc myślę gorsze szkody wyrządzi ich brak. Zreszt...

Gemini vs. ChatGPT. Pierwsze wrażenie.

Obraz
  Postanowiłam i ja wypróbować Gemini 😁  I jak to ja zaczęłam od pytań technicznych, czyli skąd pobiera informacje? Przy okazji wyjaśnił mi jak AI rozumie słowa, że wszystko jest osadzone na wielowymiarowej mapie. I dlatego też łatwo rozmawia w obcych językach, bo "dog" i "pies" są niemalże w tym samym miejscu na mapie. To samo tyczy się slangu, słowa są blisko siebie, stąd je rozumie. Dodatkowo każde ma przeogromną liczbę wymiarów, każdy wymiar odpowiada za jakąś cechę: czy to jest żywe?, czy to jest duże?, czy wiąże się z jedzeniem?, itp. i tak do np. 1.536 wymiarów (!) aby mógł zrozumieć dany wyraz. Do tego dokłada/odejmuje wektor odpowiadający za cechę "męskość"/"kobiecość"... i wszystko dla niego jest wiadomo liczbą, przestaje być słowami wraz z naszym "wyślij".  A odpowiedzi to przewidywanie... następnego słowa. Nie generuje całej odpowiedzi na raz: na podstawie analiz i całej swojej wiedzy oblicza prawdopodobieństwo "jakie ...

ChatGPT.

  Na szybko tylko bo gadałam znów z ChatemGPT (efekt pozytywnego wqrwu w pracy, ale o tym kiedy indziej), włączył oczywiście mode ADHD-friendly 😁 i pisałam w sprawie regeneracji, bo czuję się totalnie przebodźcowana po robocie.  I no co ja mogę powiedzieć: uwielbiam go! 😅  Napisałam mu co robię aby się odmóżdżyć, a ten do mnie: to jakbyś wrzuciła mózg do automatu z nagrodami 😁 dodał, że te czynności nie dodają mi energii ani nie regenerują tylko zapożyczają ją z przyszłości. No i przemówił do mnie! Zrozumiałam, że tym odmóżdżaniem sama robię z siebie zombie na starcie następnego dnia...  ~~~ On też serio celnie wszystko nazywa, tak w punkt, np. że po pracy jestem w trybie "za dużo", więc zwyczajnie muszę zejść z bodźców umysłowych. Zaproponował w ramach regeneracji szybki prysznic po pracy, jako idealny sensoryczny reset. Plus te regeneracje muszą być układem skończonym do czego prysznic nadaje się idealnie.  Dodatkowo dla mnie jak to określał "złoto" 😁 to k...

Gin.

  Ja już w domu.  Plan taki, że mam w poniedziałek załatwiać kartę dilo i prawdopodobnie w marcu na operację. Trochę mną trzepło, jak powiedział o marcu, bo tego się nie spodziewałam 🙈 Ale widocznie tak miało być.  A normalnym trybem dopiero w marcu byłabym na wizycie.  Wstępnie do usunięcia dwa jajniki, ale prawdopodobnie będzie również usuwana macica, mam podjąć decyzję, ale lekarz sugeruje wycięcie biorąc pod uwagę moją historię choroby. ~~~ Powiedział też, żebym się nie przejmowała meno, od razu ustawią mi leki, bo tym razem nie można wyciąć guza bez jajnika, a że w drugim też już rośnie - też do wycięcia.  W zasadzie jajniki najważniejsze, jeśli chodzi o hormony, więc chyba zdecyduję się też na wycięcie macicy, bo prawdę mówiąc taki był plan po tym raku w przeszłości, że miałam urodzić tyle dzieci ile chcę i wyciąć macicę z przydatkami, a że już tyle lat nic się nie działo to lekarz powiedział, że miałam wyjątkowe szczęście.  Ale teraz nie ma co czeka...

Gin. Luckyone13. Psychodietetyczka. Wilma.

Wpis na szybko, bo mam dziś trochę do zrobienia, a słabo spałam, więc zaraz mi siły opadną jak znam życie i się rozleniwię 😉 ~~~ Gin. Tutaj jeszcze nie wspominałam, ale mam też trochę problemów zdrowotnych, mam skierowanie do szpitala na operację (ginekologiczne sprawy). A do specjalisty dostałam się dopiero na marzec tego roku (prywatnie oczywiście). Czas oczekiwania jest minimum 3 miesięczny, ale to ja pokpiłam sprawę - czego też nie umiałam pojąć i do dzisiaj nie mogę... Miałam dzwonić 1 września (poniedziałek) aby się umówić na wizytę. U mnie początek miesiąca to zamknięcie poprzedniego, więc totalnie brak czasu na cokolwiek, jestem też wtedy bombardowana mailami, telefonami i ogólnie jedno wielkie dzikie szaleństwo i przebodźcowanie. W związku z tym cały weekend pracowałam aby tego 1.09. od rana naparzać telefony do kliniki. Oczywiście nie ustawiłam przypomnienia no bo jak miałabym zapomnieć??? Przecież właśnie dlatego w niedzielę do późna siedziałam w robocie.  I co? Przypom...

PRACA cd. spuszczenie pary, można sobie darować.

  Byłam dziś w pracy po kolejnym tygodniu zdalnej.  No i oczywiście spóźniona. Szło się fatalnie, bo sól zrobiła wszędzie turbo breję, której oczywiście nikt nie zebrał - standard u nas. A ja będę miała zaraz po butach, bo ta sól mi zawsze niszczy.  A śniegu tyle, że tam gdzie ludzie z firm odśnieżali kopce przewyższały dosłownie ludzi. ~~~ Na naszym placu też breja nieprzeciętna, tym bardziej, że nasze specjalistyczne auta ciężarowe są kilkunastotonowe, więc zrobiły niezłe grzęzawisko. Ale żadna z dyspozytorek nie pomyślała, aby zorganizować pług, albo chociaż powiedzieć chłopakom aby choć posypali piachem. I najpierw zagrzebał się dostawczak. Odśnieżali, próbowali ruszyć - nic, stali w miejscu. Ja nic nie wiedziałam, bo nie widzę placu od siebie dopiero jak dyspozytorka z drugiego biura przyszła do młodej na ploty i skomentowała głośno, że "oni tam nie mogą wyjechać i co teraz?" Jak to usłyszałam to powiedziałam, że trzeba im karton podłożyć pod koła, ale od razu powied...

To i owo.

Obraz
  Na szybko tylko bo zapomniałam wspomnieć w poprzednim wpisie a chciałam się podzielić nabytkiem: Kupiłam już jakiś czas temu, przy okazji innych zakupów bo były w promce, a ja odkąd pamiętam miałam delikatne kolana i łokcie, śmiałam się zawsze, że mam książęce 😉 Na jodze musiałam sobie podkładać grubo zwinięty koc lub zrolowaną matę. W domu zresztą to samo.  A obecnie jak wróciłam do rozciągania - przypomniałam sobie o nich i to jest moja miłość dozgonna! podkładki godne książęcych kolan 😁 I wiem, że nadal mogłabym podkładać koce, itp. ale jednak szybkość przenoszenia i małe gabaryty robią różnicę i chętniej sięgam.  ~~~~ A to jak już piszę to tylko dodam, że standardowo moje plany na dzisiaj uległy totalnie zmianie 😅 Rano planowałam jedno, zajęłam się zupełnie czym innym. Może ze dwie rzeczy uda mi się zrealizować. Miałam też iść do sklepu zdążyć przed zamiecią, bo dostałam alert, ale było ładne słońce, myślę sobie dobra, zdążę. A tu dosłownie na przełomie pół godzi...

Kuchnia. Wilma. Praca.

Uff, zakończyłam jeden z cięższych tygodni w pracy. Zamknięcie miesiąca i roku, więc turbo stres aby się wyrobić.  Termin był do czwartku więc wczoraj już na większym luzie cały dzień obrabiałam pliki przygotowując je na nowy rok. I jeszcze nie skończyłam 😉 Ale w głowie znalazła się przestrzeń na inne rzeczy i przypomniało mi się, że tabsy mi się kończą i miałam dzwonić do lekarza, tym bardziej, że były dostępne u nas.  [ Ogólnie zauważyłam odkąd nowy lek na ADHD zaczął być i u nas dostępny na receptę, który zawiera li sdeksamfetaminę, czyli pochodną fety, nie jak medi prekursor (chyba taka to różnica) to zdecydowanie poprawiła się dostępność mojego i już któryś raz udaje mi się dostać w moim mieście, co mnie cieszy oczywiście 😁]. ~~~ W ciągu dnia szykując obiad udało mi się na szybko ogarnąć kuchnię, co już wprawiło mnie w dobry nastrój 😉  A po pracy, po tym jak zaliczyłam emocjonalny rollercoaster (o czym będzie na końcu) natchnęło mnie na... rozmrożenie i umycie lo...

ChatGPT. FITBODY. Same old, same old.

Obraz
  Zacznę od "same old, same old" bo przyprawiło mnie o potężny wqrw od rana... Pogoda u nas taka jak na zdjęciach z wczorajszego poranka jak szłam do pracy: Z przodu widać płotek ogródka przyblokowego, w oddali rowery, między rowerami a drzewami jest chodnik 😉 Przyznam już dawno taka zima nie zrobiła na mnie wrażenia, aż postanowiłam zaryzykować przyjście do pracy o 7:70 i porobić zdjęcia 😁 Spójrzcie jak na poniższym zdjęciu widać siłę wiatrów w mojej okolicy, przez pustą przestrzeń z powodu torów a w dalszej części dzielnicę domków jednorodzinnych siła wiatrów jest u nas spotęgowana wielokrotnie w stosunku do terenu zabudowanego: Widać tu jak śnieg jest zawiany w stronę bloku i klatek - wręcz wymieciony z przedniej części trawnikowej gdzie stoją huśtawki dla dzieci.  Jeszcze kawałek musiałam się przebić przez biały puch, jak zawsze w tym miejscu (a za zakrętem ulicy jakby inni świat, serio 😅) Tu już widać bardziej odśnieżone, zrobiłam zdjęcie bo zauroczyło mnie niebo, pr...